Aktualności Książki Recenzje

Pierwsza przychodzi miłość – Emily Giffin

CWR-blog(14.08)
newsletter-680x680

   Pewnego dnia śmierć Daniela Garlanda sprawia, że życie jego rodziny zmienia się nieodwracalnie. Doskonale rokujący lekarz z Atlanty zostawia za sobą nie tylko zrozpaczonych rodziców. Również jego siostry, Josie i Meredith nie potrafią sobie ułożyć życia po śmierci brata…

   Można śmiało powiedzieć, że jeden wypadek samochodowy położył się cieniem na kolejnej dekadzie losów rodziny Garlandów. Małżeństwo rodziców Daniela, Elaine i Roba, nie wytrzymało straszliwej próby, jaką była śmierć syna, dotychczas dumy rodziny. Wszystkie ambicje oraz oczekiwania, wcześniej przypisane pierworodnemu, teraz spadły na wątłe barki jego sióstr.

   A one radzą sobie z tym fatalnie.

   Dziesięć lat po odejściu Daniela Josie wciąż jest singielką. Wizja samotnej starości czasami prześladuje ją w snach, na co dzień jednak stara się tego po sobie nie pokazywać. Jest nauczycielką pierwszaków w szkole podstawowej i ma świetny kontakt z dziećmi. Wieczory z kolei spędza na portalach randkowych, przeżywając kolejne rozczarowania. Dawne niepowodzenia sercowe rozpamiętuje, popijając drinki ze swoim przyjacielem, Gabe’em. I tylko czasami zastanawia się, co by było, gdyby nie rozpadł się związek z Willem Carlisle, jej ostatnią wielką miłością. Rozstanie nastąpiło w dniu, kiedy Daniel Garland zginął w wypadku.

   Meredith to z kolei zupełne przeciwieństwo Josie. Matka i żona, prowadzi ustatkowane życie, pracując na w jednej z firm prawniczych w Atlancie. Ma przystojnego, bogatego męża, dawniej przyjaciela jej brata. Razemwychowują córeczkę, której starają się poświęcać tak dużo czasu, jak to możliwe. A jednak Meredith nie jest szczęśliwa. Miała niegdyś wielkie marzenia o karierze aktorskiej w Nowym Jorku. Gdy tylko życie zweryfikowało jej zamiary, bardzo szybko wycofała się do rodzinnej Atlanty. Być może za szybko…

   Obydwie siostry łączy chyba tylko jedno – każde wspólne spotkanie jest dla nich okazją do wzajemnych oskarżeń i kłótni. Czy jednak nie ma już dla nich nadziei? Może odpowiedzią na problemy Josie i Meredith będzie miłość, która zmienia nasze życia równie gruntownie jak śmierć?

   Powieść „Pierwsza przychodzi miłość” (wyd. Otwarte, 2016) Emily Giffin czyta się bardzo dobrze. Autorka ma bardzo lekki i mało pretensjonalny styl pisania. Zamiast długich plastycznych opisów woli się skupiać na relacjach pomiędzy bohaterami. Wychodzi jej to tym lepiej, że jest spostrzegawcza. Postaci odmalowuje na tyle trafnie, że już po drugim podejściu do lektury mamy wrażenie, że dobrze je znamy. Jakby były to bohaterki serialu, który oglądamy z chęcią od kilku miesięcy. Giffin nawet chyba trochę lubi droczyć się z Josie i Meredith, rzucając im fabularne kłody pod nogi. Na szczęście jednak nigdy jednak popada w przesadę w utrudnianiu im życia.

   „Pierwsza przychodzi miłość” nie jest żadną miarą dziełem, które będą wspominać kolejne pokolenia. To dobra propozycja na popołudniową lekturę przy herbacie i dobrej muzyce.

newsletter-680x680

WordPorn

wp1 wp2 wp3