Aktualności Książki Recenzje

Smutek radości – Gabriela Molesztak

CWR-blog-2.09
newsletter-680x680

   Czasami życie podsuwa nam oczywiste rozwiązania, my jednak nie potrafimy z nich skorzystać. Innym razem kusi łatwymi wyborami, których konsekwencje okazują się opłakane. Właśnie owa przekorność losu najbardziej interesuje Gabrielę Molesztak w jej debiutanckiej powieści. Czy autorce udało się zbudować do tego zajmującą fabułę?

   Bohaterowie „Smutku radości” (Wydawnictwo św. Macieja Apostoła, 2016) różnią się wiekiem i doświadczeniami, wiele ich jednak łączy.

   Agnieszka jest odnoszącą sukcesy psychoterapeutką. Zawodowo spełniona, ma problemy w życiu osobistym. Nie potrafi porozumieć się z matką, która przed laty rozwiodła się z jej ojcem.

   Z kolei Róża to nastolatka, która pomimo ciężkiej sytuacji rodzinnej stara się patrzeć na przyszłość z nadzieją. Arkadiusz, ojciec Róży, na skutek nieszczęśliwego małżeństwa popadł w alkoholizm. Kiedy go poznajemy wydaje się już człowiekiem przegranym. Kolejne dni traci na roztrząsaniu błędnych decyzji z przeszłości. Przy życiu trzyma go w zasadzie jedynie miłość do córki i iskierka nadziei. Nadziei na zmianę, na miłość, która przychodzi zawsze w najmniej oczekiwanym momencie.

   Drogi tych wszystkich postaci los splata ze sobą w tajemniczy sposób. Niestety przyjdzie im jeszcze zmierzyć się z wieloma przeciwnościami, nim sięgną po upragnione szczęście… A może ono cały czas było blisko nich, tylko nie potrafili go w porę dostrzec?

   Bohater zbiorowy, narracja niechronologiczna, wreszcie konwencja, w której trudno powiedzieć coś nowego. Autorka „Smutku radości” postawiła sobie bardzo ambitne cele, jak na debiutancką powieść. Z tym większym żalem muszę stwierdzić, że owych celów nie była w stanie osiągnąć.

   Nie udało jej się stworzyć zajmujących postaci. Agnieszka, Róża i Arkadiusz są zbudowani ze schematów. Przez cały czas trwania historii autorka nie jest w stanie tchnąć w nich życia. Niedźwiedzią przysługę wyświadcza książce jej niechronologiczna narracja. Akcja rwie się przez nią co chwila, dezorientując czytelnika.

   Co gorsza właśnie retrospekcje najboleśniej obnażają braki warsztatowe autorki. Jak to się stało na przykład, że w ramach sprawy rozwodowej to Arkadiusz otrzymał prawo do opieki nad córką? Przecież jest mężczyzną, w dodatku alkoholikiem. Dlaczego w ogóle doszło do nieszczęśliwego małżeństwa? Przecież dla partnerki Arkadiusza liczyło się głównie zwycięstwo nad konkurentką, a to było kompletne na długo przed stanięciem na ślubnym kobiercu… Takich niekonsekwencji w „Smutku radości” jest niestety więcej.

   Autorka popada ponadto w pułapkę wielu debiutantów. Mnoży opisy ponad miarę, zapominając, że czytelnik jest przecież obdarzony wyobraźnią. A wyobraźnię wystarczy pobudzić, zamiast zasypywać szczegółami. Właśnie ten nadmiar opisów, połączony z rwącą się akcją sprawia, że lektura „Smutku radości” nie sprawia przyjemności. Wręcz przeciwnie, jest nawet dość męcząca. Niestety naciągana końcówka powieści nie stanowi wystarczającej nagrody za trud czytelnika.

   Na koniec trzeba jeszcze wspomnieć o redakcji książki, która została wykonana bardzo nieprofesjonalnie. Tekst roi się od błędów, w dodatku przynajmniej raz natknąłem się na akapit powtórzony prawie słowo w słowo. To bardzo duży mankament w dobie zażartej walki wydawnictw o kolejnych czytelników. Obecnie w księgarniach półki aż uginają się od książek pięknie wydanych i zredagowanych niemal perfekcyjnie. W obecnej formie powieści Pani Gabrieli Molesztak trudno będzie nawiązać z nimi równorzędną walkę.

newsletter-680x680

WordPorn

wp1 wp2 wp3