Historia Kultura Warsztat dziennikarski

Daleka podróż Kazimierza Nowaka

CWR-blog(18.05)
newsletter-680x680

   Zanim Ryszard Kapuściński na dobre zmienił oblicze polskiego reportażu, szlaki tego gatunku literackiego przecierał Kazimierz Nowak. Jego wyprawa przez całą Afrykę i z powrotem do dziś służy za inspirację kolejnym podróżnikom i reporterom.

   Choć swoje życie Kazimierz Nowak związał z Poznaniem, przyszedł na świat w miejscowości Stryj na Podkarpaciu, 11 stycznia 1897 roku. Zamiłowanie do podróży odkrył w sobie bardzo wcześnie. Już mając piętnaście lat odbył samodzielną wyprawę do Watykanu. Odległość, która dzisiaj może nam się wydawać dość niewielka, była wówczas dla młodego chłopaka z Kresów prawie niebotyczna, a przecież satnowiła zaledwie zapowiedź jego przyszłych eskapad.

   Po „teutońskiej wędrówce ludów”, jak Fitzgerald nazwał niegdyś I Wojnę Światową, Kazimierz Nowak osiadł w Poznaniu, gdzie założył rodzinę. W 1922 roku ożenił się z Martą Gorcik, z którą doczekał się córki Elżbiety i syna Romualda. Przez kilka lat prowadził w stolicy Wielkopolski spokojne życie urzędnika, przerywane tylko od czasu do czasu wycieczkami rowerowymi po różnych regionach Polski, z których przywoził fotografie oraz reportaże dla okolicznych gazet.

   Niestety majaczące w oddali widmo Wielkiego Kryzysu sprawiło, że pewnego dnia Kazimierz Nowak stracił wygodną pracę. W tym właśnie momencie, kiedy rozsądek podpowiadałby działania rozważne i asekuracyjne, nasz bohater postanowił przełamać złą passę od zupełnie innej strony.

   W marcu 1925 roku wyruszył w świat jako korespondent prasowy. Znowu rowerem, swoim ulubionym środkiem lokomocji, przemierzył sporą część Europy – Węgry, Austrię, Włochy, Belgię, Holandię, Rumunię, Grecję i Turcję. Dwa lata później dotarł nawet do Trypolitanii, gdzie Włochy Mussoliniego skierowały wojsko do walki z miejscowymi powstańcami. Widok Afryki, kontynentu zupełnie innego, niż wszystko, z czym miał dotychczas do czynienia, rozbudził w nim apetyt na daleką wyprawę, jednak chwilowo na przeszkodzie stanęły względy finansowe. Dopiero 4 listopada 1931 roku Kazimierz Nowak mógł wyruszyć w podróż, dzięki której przeszedł do historii.

   Przez Włochy podróżnik trafił najpierw do Trypolitanii. Tutaj ciągłe działania wojenne zmusiły go do zmiany trasy w kierunku egipskiej Aleksandrii. Stamtąd podróżował wzdłuż Nilu na południe, ku Wielkim Jeziorom, by następnie przez Kongo Belgijskie i Rodezję, trafić do Kapsztadu w Związku Południowej Afryki 30 kwietnia 1934 roku.

   Na całej trasie swojej podróży samotny rowerzysta z Polski szybko stawał się sensacją wśród miejscowych tubylców. Bardzo ciekawił ich ten łagodny człowiek, który pytał ich o codzienne życie i zwyczaje – mocno kontrastował z białymi urzędnikami kolonialnymi czy handlarzami, których interesował jedynie wyzysk afrykańskich plemion.

   Swoje reportaże oraz fotografie Kazimierz Nowak wysyłał przy każdej okazji do Polski, gdzie jego żona Maria rozprowadzała je pośród lokalnych gazet, aby uzyskać środki nie tylko na utrzymanie rodziny, ale też by wysłać mężowi pomoc pieniężną. A tej potrzebował on stale, gdyż poza dobrocią innych ludzi oraz uprzejmością polskich zakładów Stomil, które wysłały mu nowe opony do roweru, Kazimierz Nowak był zdany wyłącznie na siebie.

   Droga powrotna do kraju również obfitowała w przygody. Niestety pojazd podróżnika uległ zniszczeniu – Kazimierz Nowak przesiadł się z niego najpierw na konia, później zaś na czółno, którym pokonał kapryśny nurt rzeki Kassai. Saharę z kolei przemierzył z wielbłądem i karawaną. Do Algieru nad Morzem Śródziemnym podróżnik dotarł znów na jednośladzie, tym samym kończąc swój wieloletni afrykański trek. W nocy z 22 na 23 grudnia 1936 roku Kazimierz Nowak przekroczył nareszcie granicę niemiecko-polską w Zbąszyniu.

   Plonem jego niezwykłej podróży były nie tylko niezliczone reportaże, ale też około 10 tysięcy fotografii krajobrazów i ludów afrykańskich. Po powrocie do kraju stał się bohaterem prasy, podróżował również po Polsce z wykładami na temat Czarnego Lądu. Polska Liga Morska i Kolonialna chciała go nawet uczynić swoim ambasadorem, podróżnik widział już jednak na tyle dużo rezultatów polityki kolonializmu, że zdążył się już z niego wyleczyć. Nie wyleczył natomiast niestety malarii, tej wysokiej ceny, jaką zapłacił za realizację swoich marzeń. Śmierć zaskoczyła go 13 października 1937 roku, przerywając snucie planów kolejnych podróży.

   Po II Wojnie Światowej dzieje Kazimierza Nowaka uległy pewnemu zapomnieniu. Dopiero wydane w 2000 roku relacje prasowe z jego podróży, zatytułowane „Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd” (pod redakcją Łukasza Wierzbickiego) ponownie wznowiły zainteresowanie losami poznańskiego podróżnika. Zachwycony Ryszard Kapuściński określił dzieła Nowaka mianem „klasyki polskiego reportażu”.

newsletter-680x680

WordPorn

wp1 wp2 wp3