Historia Książki Kultura

Gdzie fikcja łączy się z prawdą – literacki świat Umberto Eco

rose-1055448_1920
newsletter-680x680

Czy jest jakiś szczególnie dobry moment w życiu na debiut literacki? Trudno powiedzieć. Zdarzają się autorzy tacy, jak Christopher Paolini, którzy pierwszą powieść publikują w wieku kilkunastu lat; po drugiej stronie mamy naprawdę sędziwych pisarzy, jak Józef Ignacy Kraszewski, zaczynający karierę literacką po sześćdziesiątce. Umberto Eco należy zdecydowanie do tej drugiej grupy, ogromna wiedza oraz doświadczenie życiowe odbiły zresztą piętno na jego twórczości.

Urodził się we włoskiej Alessandrii, 5 stycznia 1932 roku, jako jedno z trzynaściorga dzieci państwa Eco. Jego ojciec, zwykły piemoncki księgowy, wzywany przez Mussoliniego do toczenia kolejnych wojen, nie mógł oddać się wychowaniu Umberto. Rolę tę wzięli na siebie ojcowie Salezjanie, u których młody chłopak odebrał podstawą edukację w czasie II Wojny Światowej. Kiedy pyły konfliktu opadły, życie wróciło do dawnego trybu. Ponieważ syn okazał się prawdziwym molem książkowym, Guilio Eco namawiał go gorąco do podjęcia studiów prawniczych, bezskutecznie jednak. Na Uniwersytecie Turyńskim Umberto zapałał miłością do średniowiecznej filozofii i literatury, które to uczucie przerodziło się potem w stały związek.

Eco obronił swoją pracę doktorską na temat św. Tomasza z Akwinu i w 1956 roku rozpoczął pracę wykładowcy, dzieląc swój czas między uczelnię, stację telewizyjną, gdzie był edytorem informacji kulturalnych oraz rodzinę, którą założył w 1962 roku. I tak pewnie zakończyłaby się ta historia – nasz bohater pnie się po szczeblach kariery naukowej, publikuje kolejne artykuły i opracowania na temat średniowiecznej symboliki. Na szczęście natura obdarzyła autora zbyt dociekliwym, niespokojnym duchem, aby po prostu spoczął na laurach.

Gdy w 1980 roku Umberto Eco opublikował swoją pierwszą powieść, pt. „Imię róży”, czytelnicy na całym świecie przetarli oczy ze zdumienia. Uwielbiający zagadki autor napisał bowiem kryminał i osadził go w niezwykłych realiach. Sprawa morderstwa dokonanego pod sklepieniem czternastowiecznego klasztoru benedyktynów wpleciona została ponadto w szersze tło ówczesnych politycznych wydarzeń. „Imię róży” było niczym wspaniała erudycyjna zabawka. Czytelnik poruszał się po jej fabule w podobny sposób, w jaki bohaterowie pokonywali przepastne korytarze biblioteki klasztoru – ukrytych znaczeń i fałszywych tropów znajdował tutaj bez liku, interpretację wydarzeń Eco pozostawiał zaś zawsze otwartą.

O tym, że odbiorcy pokochali książkę, świadczy najlepiej liczba zakupionych jej egzemplarzy – około trzydziestu milionów na całym świecie. Wielu wybitnych autorów nie sprzedało tylu książek w ciągu całego swojego żywota. Na podstawie „Imienia róży” powstał nawet udany film z bezbłędnym Seanem Connery’m w roli Wilhelma z Baskerville, średniowiecznego „detektywa” badającego sprawę morderstwa w benedyktyńskim klasztorze.

Szkoda tylko, że kolejne powieści Umberto Eco nie był już w stanie dorównać poziomem jego kapitalnemu debiutowi. „Wahadło Foucaulta” i „Wyspa dnia poprzedniego”, również przesiąknięte duchem bogatego w interpretacje postmodernizmu, nie zdobyły sobie większego uznania, natomiast „Baudolino”, opowieść o losach IV wyprawy krzyżowej, wielu krytyków wręcz zirytowała. Autor wrócił co prawda do formy sentymentalną powieścią „Tajemniczy płomień królowej Loany”, jednak i tym razem daleko mu było do sukcesu sprzed lat.

Sam Umberto Eco zresztą ma do swojej popularności duży dystans, właściwy ludziom, którzy odnieśli sukces w wieku bardziej odpornym na uniesienia. Wciąż prowadzi bardzo aktywną działalność naukową, teraz już jako profesor wygłasza wykłady na aulach uniwersytetów w Bolonii oraz Florencji. Oprócz symboliki i semiotyki średniowiecza zajmuje go także teoria literatury. Jego książka „Sześć przechadzek po lesie fikcji” jest do dzisiaj uważana za jeden z najlepszych współczesnych podręczników dla początkujących pisarzy. Eco świetnie ukazuje w niej swój stosunek do kultury jako całości, której nie rozgranicza na „wysoką” i „popularną”. Z taką samą dociekliwością rozpracowuje warsztat klasycznej powieści, jak i poszczególne sceny filmu akcji.

Najnowsza książka Umberto Eco, zatytułowana „Temat na pierwszą stronę” (wyd. Noir sur Blanc), bierze na celownik współczesne media i ich ułomności. Czy i tym razem włoski pisarz zachwyci czytelników wnikliwością spojrzenia na świat?

newsletter-680x680

WordPorn

wp1 wp2 wp3