Historia Kultura

George Lucas – genialny twórca, czy genialny naśladowca?

CWR-blog(11.12.15)
newsletter-680x680

Na całym świecie powoli startują premiery filmu „Gwiezdne Wojny: Przebudzenie mocy”. Wielka machina promocyjna obrazu ruszyła zresztą już wcześniej. Setki milionów produktów z logiem „Gwiezdnych Wojen” ląduje na półkach sklepowych każdego dnia i możemy  być pewni, że tytuł zawalczy o miano największego hitu kinowego w dziejach. Kim jest George Lucas, człowiek który stworzył ową kurę znoszącą złote jajka?

 

Urodził się z dala od wielkomiejskiego zgiełku, na przedmieściach kalifornijskiego Modesto, 14 maja 1944 roku. Rodzice George’a Lucasa byli typowymi małymi przedsiębiorcami amerykańskiej prowincji – posiadali sklep oraz farmę orzechów, tak więc nie żyło im się źle. Miejsce, gdzie spędził dzieciństwo głęboko zresztą zapadło Lucasowi w pamięć – wielu bohaterów jego filmów będzie pochodzić z farm, albo przedmieść małych miast.

No właśnie, filmów. George Lucas nie od razu zainteresował się kinem. Jego pierwszą wielką miłością były samochody. Z fascynacji motoryzacją wyleczył się jednak skutecznie, kiedy omal nie zginął w wyniku kraksy pod koniec swojej licealnej edukacji.

Bolesna nauczka sprawiła, iż przekierował on swoje zainteresowania w inną stronę. Rozpoczął studia na wydziale filmowym Uniwersytetu Kalifornijskiego. Jeszcze na studiach nakręcił krótkometrażowy film Science Fiction, pt. „THX-1138:4EB”. Tytuł cieszył on się na tyle dużą popularnością, że kolega Lucasa z murów uczelni, nie znany jeszcze nikomu Francis Ford Coppola zaproponował mu pomoc w znalezieniu studia dla pełnometrażowej wersji filmu. Pomysł chwycił, jednak wyprodukowany przez Warner Bros THX-1138 nie okazał się kinowym hitem.

Niepowodzenie tym razem nie przyniosło Lucasowi trwałej traumy. Nim jeszcze THX-1138 dokonało finansowego żywota, młody reżyser wpadł na kolejny pomysł. Film „Amerykańskie Graffiti”, opowiadający o grupie młodzieży z kalifornijskich przedmieść, która trafia w sam środek przemian społecznych Ameryki lat sześćdziesiątych, odniósł w kinach ogromny sukces i dał Lucasowi spory kredyt zaufania do wykorzystania na przyszłość.

Tym razem jednak pomysł kolejnego filmu kiełkował w głowie reżysera dużo wolniej. Porażka THX-1138 nie zdołała go zniechęcić do stworzenia obrazu z pogranicza Fantasy i SF. Początkowo George Lucas zamierzał sfilmować komiks „Flash Gordon”, w którym zaczytywał się w dzieciństwie, jednak problemy natury prawnej uniemożliwiły mu realizację tego projektu. Pomysł osadzenia akcji filmu w kosmosie niemniej pozostał.

Z czasem Lucas poszerzał fabułę o kolejne wątki. I tak z obrazu Akiry Kurosawy, pt. „Ukryta forteca” zapożyczył początek historii, z tym że komiczna para robotów zastąpiła japońskich chłopów, uciekających przed bitwą. Z tego samego filmu pochodzi postać szlachetnego mędrca, któremu Lucas nadał w swoim projekcie imię Obi-Wan Kenobi. Figurę głównego czarnego charakteru filmu, Dartha Vadera, twórca zapożyczył z filmu „The Fighting Devil Dogs” (1938). Również inspiracje książkowe są bardzo wyraźne. Seria Edgara Rice’a Burroughsa (polskim czytelnikom znanego jako twórca postaci Tarzana), pt. „John Carter of Mars”, pomogła Lucasowi w stworzeniu uniwersum „Gwiezdnych Wojen”. Sama fabuła filmu zaś wiele by straciła, gdyby nie świetna książka „Bohater o tysiącu twarzy” Josepha Campbella, który zebrał w niej mitologię oraz wizerunki bohaterów kultur z całego świata.

Tak naładowany pomysłami scenariusz trafił na ręce decydentów wytwórni 20th Century Fox, którzy nie byli nim zachwyceni. Lucas przerabiał go jeszcze kilka razy, nim produkcja dostała zielone światło, budżet filmu zaś ustalono na dużo mniejszy, niż zakładał młody reżyser.

Lucas musiał się zadowolić małą ilością środków, miał jednak pewien ważki atut w kieszeni. Podobnie jak potrafił czerpać inspirację z pomysłów innych twórców, tak również miał świetną rękę do zdolnych ludzi. Na planie jego filmu pracowali przecież tacy wybitni specjaliści, jak kompozytor muzyki John Williams, dźwiękowiec Ben Burtt, lalkarz Frank Oz, czy cała wreszcie ekipa odpowiedzialna za efekty specjalne, która dała początek firmie Lucasa „Industrial Light & Magic”. Wszyscy oni sprawili, że film „Gwiezdne Wojny: Nowa nadzieja”, którego premiera miała miejsce 25 maja 1977 roku, odniósł bezprecedensowy sukces w historii kina. Skompletowany przez Lucasa zespół okazał się na tyle skuteczny, że reżyserią kolejnych części „Gwiezdnych wojen” nie musiał się już zajmować. Ale to już inna historia, której kolejny rozdział niebawem rozpocznie się na naszych oczach.

Patrząc na twórczą drogę George’a Lucasa, łatwo zauważyć, jak wiele zawdzięcza on pomysłom innych ludzi. Czy jest on wobec tego genialnym twórcą, czy po prostu zdolnym naśladowcą? Nie da się odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie. Jedno jest pewne – historia George’a Lucasa  pokazuje, że wsłuchiwanie się w to, co mówią inni na pewno w życiu nie zaszkodzi.

newsletter-680x680

WordPorn

wp1 wp2 wp3