Historia Książki Recenzje

Król – Szczepan Twardoch

newsletter-680x680

CWR-blog(13.03)

   Wbrew pozorom nowa książka Szczepana Twardocha nie opowiada o losach monarchii i koronowanych głów. Choć władza pełni na jej kartach niebagatelną rolę. „Król” to opowieść o tym, że aby coś w życiu osiągnąć, trzeba czasami walić pięściami w mur.

   Akcję swojej powieści Twardoch umieścił w Warszawie 1937 roku. Od razu śpieszę zapewnić, że nie jest to eleganckie miasto Bristolu, Gałczyńskiego i Eugeniusza Bodo. Aleje Jerozolimskie, które obserwujemy przez większość powieści, to dzielnica biedna, zamieszkała głównie przez Żydów. Mojsze Bernsztajn jest jednym z nich. Wychowywany przez ortodoksyjnych rodziców, dojrzewał w przekonaniu, że jest obywatelem gorszej kategorii.

   Wszystko zmienia się, gdy ojciec Mojsze zostaje zamordowany przez Jakuba Szapiro, „cyngla” żydowskiej mafii w stolicy. Ten tragiczny moment zmienia życie naszego bohatera w zaskakujący sposób. Oto bowiem Jakub, prywatnie także świetny bokser, bierze Mojsze pod swoje skrzydła. Dzięki niemu młody Bernsztajn poznaje gangsterski półświatek Warszawy. Trzęsie nim prawie niepodzielnie Kum Kaplica, postać rodem z „Ojca chrzestnego” Mario Puzo. Wymuszenia, hazard, morderstwa – nie ma czynu, którego jego ludzie by się nie dopuścili.

   Ale rządy Kuma powoli chwieją się. Nie tylko konkurencja czyha na potknięcie przestępczego „króla”. Również warszawscy politycy zaczynają powoli dryfować w prawą, nacjonalistyczną stronę. Na oczach Bernsztajna świat żydowskiej Warszawy, ze swoim językiem, kulturą i społecznością, powoli odchodzi w niepamięć.

   A najgorsze przecież dopiero miało dla niego nadejść…

   Proza Twardocha przypomina pajdę gorzkiego chleba, popijanego wodą o poranku. Jest gorzka, smutna i przede wszystkim bardzo wyrazista. Autor nie oszczędza nam brutalnych szczegółów działalności warszawskich przestępców. Nie ukrywa też problemów społecznych i politycznych przedwojennej Polski. Kraju idealizowanego czasami, w opozycji do późniejszego PRLu.

   Mamy tu szereg wyrazistych, choć zarazem antypatycznych postaci. Autor wstrzymuje się przy tym od oceny moralnej ich działań. Pokazuje, że w krainie warszawskiej dżungli tamtych czasów rządziła prosta zasada: zjeść, bądź być zjedzonym.

   „Król” (Wydawnictwo Literackie, 2016) to zarazem fascynująca kronika życia w świecie już nieistniejącym. Bo przedwojenna Warszawa, pełna ludzi różnych kultur, została nieodwracalnie zniszczona i nigdy już nie wróci w postaci z książki Twardocha.

newsletter-680x680

WordPorn

wp1 wp2 wp3