Historia Książki Kultura

Morderstwo z zimną krwią

CWR-blog(08.06)
newsletter-680x680

   Kiedy w listopadzie 1959 dwaj mężczyźni dokonali włamania na farmę rodziny Clutterów w Kansas, z pewnością nie spodziewali się, że przejdą historii. Ich uczynek, oraz następujące po nim morderstwa, zostały bowiem uwiecznione w jednej z najważniejszych książek XX w.

   Dla Trumana Capote, autora bestsellerowego „Śniadania u Tiffany’ego”, cała historia zaczęła się 16 listopada 1959 roku od krótkiego artykułu w porannym numerze „New York Times”. Dotyczył on napadu na jedną z farm w prowincjonalnym miasteczku Holcomb w stanie Kansas. Pisarza zaintrygowały okoliczności zbrodni. Z posiadłości rodziny Clutterów ukradziono niewiele, cała rodzina została za to związana i zastrzelona z bliskiej odległości.

   Capote przeżywał akurat okres niemocy twórczej, postanowił wyrwać się ze swojego ukochanego Nowego Jorku, aby pójść za głosem twórczej intuicji. W drodze do Holcomb towarzyszyła mu koleżanka Harper Lee (dziennikarka i przyszła autorka powieści „Zabić drozda”). Na miejscu okazało się, że Herbert Clutter, głowa zamordowanej rodziny, był człowiekiem powszechnie szanowanym. Co więcej, wszyscy w Holcomb wiedzieli, że nigdy nie trzymał pieniędzy w domu, co tylko dodawało włamaniu tajemniczości. Capote szybko stwierdził, że natrafił na historię godną opowiedzenia. Na razie jednak zadowolił się krążeniem po mieście i ocenianiem rozmiarów wyrwy, jaką w lokalnej społeczności dokonało poczwórne morderstwo.

   Kiedy autor zasiadł do pisania, rychło okazało się, że nie wyjdzie z tego kolejne „Śniadanie u Tiffany’ego”. Po pierwsze bowiem należało opowiedzieć historię samej rodziny Clutterów, po drugie opisać miasto, które zostawili za sobą. Po trzecie wreszcie, należało zrelacjonować na żywo sprawę kryminalną, która jeszcze nie znalazła finału, ponieważ mordercy pozostawali na wolności.

   Poszukiwani listem gończym Richard „Dick” Hickock oraz Perry Smith zostali ujęci przez policję w Las Vegas 30 grudnia 1959 roku. Obydwaj mieli już na koncie odsiadki w więzieniu. To właśnie od jednego ze współwięźniów dostali informację o rzekomym bogactwie rodziny Clutterów w Kansans. Fatalnie zaplanowana akcja rabunkowa, a następnie niekonsekwentne próby ukrycia się, sprawiły że Capote zapragnął poznać przestępczy duet osobiście.

   Choć zobaczenie się z oskarżonymi o morderstwo nie było łatwe, dzięki swoim wpływom Capote wielokrotnie odwiedził więzienie w Lansing. Tam miał okazję odbyć z Hickockiem i Smithem wiele rozmów. O zgrozo, zaprzyjaźnił się z nimi. Zwłaszcza osobowość Perry’ego Smitha zrobiła na pisarzu duże wrażenie. Mężczyzna miał co prawda wrażliwą duszę, lecz nieszczęśliwe życie i brak miłości zaburzały ją od czasu do czasu atakami morderczej furii. To właśnie Perry’emu toczący się proces sądowy przypisywał rozpoczęcie masakry w domu Clutterów.

   Kiedy sędzia wydał wyrok śmierci dla obydwu winowajców, Truman Capote zrozumiał, że cena jaką zapłaci za ukończenie książki będzie bardzo wysoka. I tak już wykorzystał tragedię mieszkańców Holcomb do własnych celów. Wraz z ostatnim rozdziałem maszynopisu „Z zimną krwią” umrzeć miały jeszcze dwie osoby. Rozdarty autor próbował odsunąć wyrok wiszący nad skazańcami, polecając im dobrych prawników. Ale kolejne apelacje tylko odkładały nieuniknione.

   14 kwietnia 1965 roku stracono Richard Hickocka oraz Perry’ego Smitha. Capote mógł wreszcie napisać ostatni rozdział swojej powieści. Wydana w 1966 roku książka była wielkim sukcesem. Autor opowiedział w niej nie tylko kryminalną historię z wieloma szczegółami. „Z zimną krwią” to przede wszystkim opowieść o upadku „amerykańskiego marzenia”. Rojenia o sławie i bogactwie sprowadziły bowiem zgubę nie tylko na morderców, ale także na nieszczęsną rodzinę Clutterów, których dobrobyt wzbudził zawiść dwójki włamywaczy.

   Sam Capote nie miał jednak wiele powodów do szczęścia. Choć jego książka jest dziś uważana za jedną z najlepszych powieści XX w., swojego czasu nie zdobyła upragnionej przez twórcę Nagrody Pulitzera. Wyczerpany psychicznie wieloletnią pracą nad dziełem autor zaczął pić na umór, pogłębiały się także liczne dziwactwa, z których był znany. Do końca życia, a miało ono jeszcze potrwać prawie dwie dekady, nie napisał już żadnej powieści.

newsletter-680x680

WordPorn

wp1 wp2 wp3