Historia Książki Kultura Recenzje

Ryszard Lwie Serce – John Gillingham

newsletter-680x680

CWR-blog(21.02)

   Dla potomnych król Anglii Ryszard I stał się postacią niemal legendarną. Jako wzór cnót rycerskich i wybitny władca dorównał prawie Rolandowi i królowi Arturowi. Co ciekawe, nie zawsze miał tak dobrą prasę. Dlatego właśnie historyk John Gillingham zdecydował się zmierzyć jego mitem.

   Wiele osób kojarzy Ryszarda z filmów o Robin Hoodzie. To właśnie na niego czekał legendarny złodziej o złotym sercu. Król Anglii wyjechał bowiem na bohaterską wyprawę do Ziemi Świętej. Pod jego nieobecność władzę przejął jego niegodny zaufania brat, Jan. To właśnie on, wraz z równie bezwzględnym szeryfem Nottingham, uciska angielskich poddanych. Robin Hood odpłaca mu pięknym za nadobne. Historia kończy się dobrze – dobry król powraca i zło zostaje ukarane.

   Rzeczywistość wyglądała trochę inaczej. Ryszard I z dynastii Plantagenetów odziedziczył pod koniec XII w. po swoim ojcu spore imperium. Królestwo Anglii było tylko jego częścią i król spędził w nim zaledwie ułamek swojego barwnego życia. Akwitania, Andegawenia, Bretania, Owernia – takich posiadłości mogli mu pozazdrościć nawet Cesarz czy król Francji.

   I zazdrościli. Prawie całe dziesięcioletnie panowanie władcy wypełnione było wojnami.

   Najpierw Ryszard wyjechał do Ziemi Świętej, jako jeden z dowódców III Krucjaty. Tam właśnie, walcząc mężne przeciwko muzułmanom, doczekał się przydomka „Lwie Serce”.

   Ale koniec tej wojny wcale nie oznaczał, że Ryszard mógł odłożyć miecz na bok. W drodze powrotnej do swego królestwa, nasz bohater został uwięziony przez księcia Austrii i przekazany Cesarzowi. W niewoli spędził ponad rok, bezradnie patrząc na rozdrapywanie swoich posiadłości.

   Ostatecznie, wykupiony za ogromną sumę przez swoich poddanych, Ryszard I wrócił do Anglii. Spędził tam jednak zaledwie kilka miesięcy (to wtedy właśnie mógł spotkać Robin Hooda). Niebawem znów popłynął na kontynent, gdzie aż do tragicznej śmierci toczył boje z królem Francji.

   Jak widać, życie Ryszarda I stanowi materiał na ekscytującą powieść, bądź film. Twórcy zresztą bardzo chętnie to wykorzystywali w swoich dziełach. Walter Scott, James Goldman unieśmiertelnili go na kartach swoich powieści i sztuk teatralnych. Pojawienie się zaś Ryszarda w kolejnych ekranizacjach przygód Robin Hooda, jest niemal obowiązkiem.

   Jednak o ile artyści uwielbiali Ryszarda, historycy traktowali postać króla-krzyżowca z dużo większą rezerwą. Krytykowano jego rozrzutność oraz podporządkowanie interesów Anglii dalekim wyprawom. Wytykano mu również gwałtowny charakter oraz lekkomyślną odwagę.

   Te dwie postacie Ryszarda – doskonałego władcy i chciwego gwałtownika, John Gillingham musiał skonfrontować w swojej książce pt. „Ryszard Lwie Serce” (wyd. Astra, 2017). Nie miał łatwego zadania. Dzieje władcy obrosły bowiem wspomnianą już literacką fikcją. Współcześni mu kronikarze zaś nierzadko byli stronniczy, a nawet wrodzy naszemu bohaterowi.

   Trzeba przyznać, że ze swojego zadania wywiązał się dobrze. Po przeczytaniu ostatniej strony czytelnik ma wrażenie, że z tego materiału nie da się już więcej „wycisnąć”. Jeśli już można się do czegoś przyczepić, to do faktu, że autor wyraźnie lubi swojego bohatera. Stąd nie zawsze jego sądy wydają się w stu procentach obiektywne. Nie można jednak powiedzieć by był stronniczy.

   Duży plus należy się wydawnictwu Astra za jakość wydania książki. Zarówno zawartość, jak i okładka zostały wykonane na naprawdę wysokim poziom wykonania (co niestety widać po cenie ;-)). Książka wygląda świetnie na półce i zachęca do ponownego przeczytania.

newsletter-680x680

WordPorn

wp1 wp2 wp3