Historia Media Warsztat dziennikarski Wydarzenia

Spotlight – dziennikarski wydział śledczy

CWR-blog(10.02)
newsletter-680x680

   Od kilku miesięcy triumfy w kinach całego świata święci film „Spotlight”. Obraz opowiada o pracy dziennikarzy śledczych gazety „The Boston Globe” nad skandalem w sprawie molestowania nieletnich przez przedstawicieli Kościoła rzymskokatolickiego. Jak wygląda praca takiego działu śledczego we współczesnej gazecie?

   Na pewno ma w sobie mniej dramatyzmu, niż pokazane w filmie Toma McCarthy’ego wydarzenia. Dziennikarstwo śledcze to przede wszystkim mozolne ślęczenie nad dokumentami, rozmowy prowadzące donikąd, liczne tropy zakończone ślepym zaułkiem. A jednak żadna poważna gazeta o ogólnokrajowym, czy regionalnym zasięgu nie może sobie pozwolić na brak choćby jednego pracownika, którego głównym zadaniem jest docieranie do spraw głęboko ukrytych przed oczami opinii publicznej – afer korupcyjnych, skandali obyczajowych, czy spraw kryminalnych, w które są zaangażowani politycy, bądź notable najwyższego szczebla.

   Dziennik „The Boston Globe”, którego główni bohaterowie filmu „Spotlight” są pracownikami, długo musiał czekać na podobną komórkę. Sama gazeta powstała w 1872 roku i miała początkowo regionalny zasięg. Dopiero ponad dziewięćdziesiąt lat później w 1964 roku, energiczny redaktor naczelny – Tom Winship podjął się dzieła przekształcenia „The Boston Globe” z peryferyjnego dziennika w opiniotwórczą gazetę o międzynarodowym zasięgu.

   Od razu pojawił się też temat dziennikarstwa śledczego. W 1966 redakcja „The Boston Globe” otrzymała Nagrodę Pulitzera za swój artykuł odnośnie jednego z sędziów federalnych, który swą nominację otrzymał na skutek protekcji wpływowego klanu Kennedych. Pierwsza taka nagroda dla bostońskiego dziennika nasunęła jednemu z redaktorów gazety – Timowi Lelandowi, pomysł utworzenia grupy dziennikarzy do zadań specjalnych. Zespół taki miał pracować w oderwaniu od reszty redakcji nad jednym tematem, może nawet po kilka miesięcy z rzędu.

   W ten właśnie sposób 27 września 1970 roku, do życia został powołany zespół „Spotlight”. A czas był po temu najwyższy. Lata siedemdziesiąte XX wieku były bowiem złotą dekadą dziennikarstwa śledczego. To wtedy właśnie dwaj reporterzy „Washington Post” – Bob Woodward i Carl Bernstein – odkryli Aferę Watergate, która doprowadziła do pierwszego w historii ustąpienia ze stanowiska Prezydenta Stanów Zjednoczonych.

   Na swój wielki moment ekipa „Spotlight” musiała jeszcze trochę poczekać, choć jej członkowie nie nudzili się. W ciągu czterdziestu pięciu lat swojego istnienia rozpracowała i ogłosiła publicznie sto dwie sprawy, które w przeciwnym wypadku mogłyby nie ujrzeć światła dziennego. Mocno też przysłużyła się matczynemu „The Boston Globe”, który od momentu jej sformowania zdobył najbardziej prestiżową w środowisku dziennikarskim Nagrodę Pulitzera jeszcze dwadzieścia dwa razy, z czego pięciokrotnie za dziennikarstwo śledcze.

   Najbardziej znana sprawa, uwieczniona w filmie „Spotlight”, wypłynęła dość niespodziewanie w 2001 roku. Do „The Boston Globe” zawitał wtedy nowy redaktor naczelny – Martin „Marty” Baron. W katolickim Bostonie Baron, przybysz z Miami i w dodatku wyznania mojżeszowego, był zdecydowanie człowiekiem z zewnątrz, co pozwoliło mu na świeże spojrzenie w wielu sprawach.

   Jeszcze zanim przyjechał do Bostonu, natrafił w jednym z archiwalnych numerów dziennika na artykuł dotyczący seksualnego wykorzystania dzieci przez ojca – Johna Geoghana, bostońskiego księdza katolickiego. Sprawie nie poświęcono wiele miejsca, ale uwagę Marty’ego Barona przykuła wypowiedź prawnika pokrzywdzonych, który utrzymywał, że przełożony księdza, ówczesny arcybiskup Bostonu – Bernard Francis Law, nie tylko wiedział o wyczynach swojego podwładnego, ale przez lata je tuszował. Skierowanie uwagi na powyższą sprawę stanowiło jedną z pierwszych decyzji, które podjął nowy redaktor naczelny zaraz po przybyciu do Bostonu. Czwórka dziennikarzy tworząca wówczas zespół „Spotlight” – Walter „Robbie” Robinson, Michael Rezendes, Sacha Pfeiffer oraz Matt Carroll – zabrała się do pracy.

   Rychło okazało się, że sprawa księdza Geoghana to zaledwie czubek góry lodowej. Przesłuchawszy tysiące świadków, a także zyskawszy (nie bez walki) dostęp do akt wcześniejszych spraw sądowych dotyczących podobnych przypadków, ekipa „Spotlight” wpadła na trop całego procederu molestowania nieletnich przez księży, obejmującego zasięgiem nie tylko teren USA. Opublikowany w styczniu 2002 roku artykuł na ten temat wywołał burzę na całym świecie. Nawet Watykan, który początkowo bagatelizował zarzuty dziennikarzy, po naciskach odwołał min. arcybiskupa Lawa z bostońskiej placówki. Praca czwórki dziennikarzy przyniosła „The Boston Globe” kolejną Nagrodę Pulitzera w 2003 roku, ponad dekadę później zaś powstał film na podstawie tamtych wydarzeń…

   Ale to już zupełnie inna historia. Obecnie nobliwy „The Boston Globe” nie znajduje się w najlepszej kondycji. Ofensywa internetu spowodowała cofnięcie się dziennika na regionalne podwórko. „Spotlight” jednak wciąż czuwa, pozostając najdłużej działającą bez przerwy komórką śledczą w historii amerykańskiej prasy.

newsletter-680x680

WordPorn

wp1 wp2 wp3