Historia Książki Kultura

Terry Pratchett i jego „Świat Dysku”

CWR-blog(01.01)
newsletter-680x680

Wszyscy miewamy w naszych karierach zawodowych chwile zwątpienia, w których dochodzimy do wniosku, że powinniśmy robić w życiu coś zupełnie innego. Dla Terry’ego Pratchetta, autora którego w Polsce chyba nikomu nie trzeba przedstawiać, taką chwilą przeznaczenia była… awaria elektrowni atomowej.

Terence David John Pratchett (ur. 28 kwietnia 1948 roku w Beaconsfield) wykazywał co prawda zainteresowania literackie od dawna, jednak aż do 1980 roku traktował pisanie głównie jako niezobowiązujące hobby.

Prawdziwą „poważną pracą” była funkcja rzecznika prasowego w brytyjskim CEGB – Centralnym Zarządzie Elektroenergetyki. Otrzymał ją po kilkunastu latach pełnienia różnorakich funkcji dziennikarskich, które dawały Pratchettowi wiele satysfakcji, ale pieniędzy zdecydowanie za mało. Rzecznik prasowy w prestiżowej państwowej instytucji – to brzmi dumnie, pech polegał na tym, że nasz bohater objął powyższe stanowisko niedługo po awarii reaktora w elektrowni jądrowej Three Mile Island w USA. Ponieważ CEGB nadzorowało również energię atomową w Wielkiej Brytanii, na jego początkującego rzecznika spadła istna lawina pytań, oskarżeń i krytyki. Sam Pratchett przyznał po latach, że z chęcią opisałby doświadczenia tamtego okresu, jednak najprawdopodobniej nikt by mu w nie uwierzył.

Praca rzecznika nie przyniosła Pratchettowi satysfakcji. Jako trybik w wielkiej instytucjonalnej machinie miał okazję przyjrzeć się ludzkim przywarom, takim jak niekompetencja, małostkowość, kumoterstwo, czy zwykła krótkowzroczność. Doświadczenia te sprawiły, że ponownie sięgnął po pióro. W jego głowie zaczął się rodzić pomysł „Świata Dysku”, miejsca gdzie będzie mógł przedstawić swoje refleksje na temat kondycji ludzkości, przyprawiając je oczywiście swoim niepowtarzalnym poczuciem humoru.

Konstrukcję swojej fabularnej budowli Pratchett rozpoczął od inspiracji antyczną astronomią. Otóż tytułowy „Świat Dysku” spoczywa na grzbietach czterech słoni – Berilii, Tubula, Wielkiego T’Phona i Jerakeena, te zaś stoją na skorupie wielkiego A’Tuina, żółwia pokonującego przestrzeń kosmiczną dzięki swym ogromnym płetwom. Skomplikowane? To dopiero początek. Największym miastem „Świata Dysku” jest bowiem Ankh-Morpork – wielonarodowa metropolia, zarządzana przez wszechpotężnego Patrycjusza. Człowiek ten ma specyficzne podejście do administrowania – ogranicza ją ze swojej strony do minimum pozwalając mieszkańcom Ankh-Morpork zarządzać miastem po swojemu, przy pomocy całej sieci gildii i związków zawodowych.

Rezultatem tego niecodziennego eksperymentu socjologicznego jest cała masa zabawnych wydarzeń, których świadkami nierzadko są bohaterowie książek Terry’ego Pratchetta, tacy jak na przykład Rincewind, gapowaty czarodziej – nieudacznik, protagonista „Koloru magii”, pierwszej powieści osadzonej w „Świecie Dysku”. Po jej wydaniu i wielkim sukcesie w 1983 roku, nastąpiły kolejne – „Blask fantastyczny”, „Czarodzicielstwo”, „Mort”… Łącznie autor napisał aż czterdzieści jeden części cyklu, zarobione zaś dzięki nim pieniądze pozwoliły mu porzucić nieszczęsną pracę rzecznika CEGB.

„Świat Dysku” zapełnił się kolejnymi bohaterami. Oprócz Rincewinda, krętymi uliczkami Ankh-Morpork przemieszczał się również Vimes, dowódca mocno niedofinansowanej Straży Miejskiej, złożonej z samych indywidualistów. Poza metropolią rozgrywały się przygody Babci Weatherwax, czarownicy walczącej o równouprawnienie kobiet w szowinistycznym świecie magii. Na zupełnie innej płaszczyźnie egzystencji natomiast różne koleje losu przeżywał Śmierć, osobnik odpowiedzialny za odbieranie dusz zmarłym i wyekspediowanie ich do zaświatów.

Pisząc swój cykl przez ponad trzydzieści lat Pratchett wziął na ząb swojej satyry prawie wszystkie znane człowiekowi instytucje, poglądy i religie. Czerpał przy tym obficie z dorobku fantastyki – dzieł Howarda, Tolkiena i Ursuli LeGuin, a także klasyków literatury – Szekspira, Dickensa, nie gardził również ludowymi baśniami, czy literaturą dla dzieci. Książki brytyjskiego autora cieszyły się tak wielką popularnością, że dopiero J. K. Rowling zdetronizowała go, jako najbardziej poczytnego pisarza z Wysp. Również w Polsce „Świat Dysku” doczekał się rzeszy naprawdę oddanych fanów.

Także dla nich szokiem była wiadomość o śmierci autora, który odszedł w marcu 2015 roku, po kilkuletniej, wytrwałej walce z chorobą Alzheimera. Dziedzictwo pisarskie Terry’ego Pratchetta na szczęście żyje nadal. Nie dajmy się jednak zwieść jego lekkiemu, humorystycznemu stylowi pisania – autora „Świata Dysku” stan współczesnej ludzkości wielce martwił. Jak powiedział jego wieloletni przyjaciel, również słynny autor, Neil Gaiman – „Terry Pratchett nie jest wcale wesoły, on jest wściekły”. Wypada więc, abyśmy śledząc losy bohaterów „Świata Dysku”, wzięli sobie wiele ich spostrzeżeń do serca.

newsletter-680x680

WordPorn

wp1 wp2 wp3