Książki Kultura Recenzje

Amerykańscy bogowie

CWR-blog(01.04)
newsletter-680x680

   Czy dawni bogowie, których pamiętamy z mitów i baśni mogą wciąż kroczyć pośród nas, niczym zapomniani krewni? A jeśli tak, to czy są w stanie wpłynąć na nasze życie, skoro ogarnięci żądzą pieniądza i dostatku stworzyliśmy nowe bóstwa?

   „Amerykańscy bogowie” (2002, wydawnictwo Mag) stanowią pod wieloma względami kwintesencję twórczości Neila Gaimana. To powieść przepełniona magią, mitologią, a także mrocznym klimatem – to wszystko w sosie bezkresnych amerykańskich krajobrazów, gdzie tak trudno człowiekowi zapuścić korzenie. Książce udało się swojego czasu rozbić bank z najważniejszymi nagrodami w dziedzinie literatury fantasy – Hugo, Nebula, World Fantasy Award oraz Bram Stoker Award. Obecnie, pod wpływem nowin o serialowej adaptacji przygotowywanej przez telewizję Starz, powieść Gaimana przeżywa drugą młodość.

   Głównym bohaterem książki jest Cień, raczej ponury, małomówny typ, który odsiaduje w więzieniu wyrok za pobicie. Kiedy wychodzi wreszcie na wolność, szybko okazuje się, że nie ma za bardzo do czego wracać, bowiem zarówno jego dziewczyna, jak i najlepszy przyjaciel zginęli w tajemniczym wypadku samochodowym. Pozostawiony samemu sobie, Cień włóczy się bez sensu, aż pewnego dnia spotyka niejakiego pana Wednesday. Ten nieco ekscentryczny starszy jegomość zatrudnia bohatera w charakterze ochroniarza, z którym przemierza amerykański kontynent, spotykając po drodze całą plejadę dziwnych, nierzadko groźnych postaci. Cień zaczyna powoli dostrzegać, że owi znajomi Wednesdaya są w istocie bóstwami sprzed setek lat, które imigranci przywieźli ze sobą na Nowy Kontynent. I choć zapomniani, wyparci przez nowych bożków mamony i konsumpcji, wciąż mają w sobie wystarczająco dużo mocy, by spróbować zmienić świat.

   Nie jest to na pewno lektura na szybko, którą połyka się jednym haustem. Wręcz przeciwnie, „Amerykańskich bogów” raczej smakuje się małymi fragmentami podczas ciemnych samotnych wieczorów. Książki Gaimana wygrywają czytelnika głównie atmosferą i nieco poetyckim językiem. Autor kultowej serii komiksów „Sandman” uwielbia mroczne miejsca, stare legendy, w których doszukuje się głębokich, ponadczasowych treści. Swoją pasją zaraża kolejne już pokolenie swoich czytelników, którzy coraz częściej zaczynają przygodę ze współczesną fantastyką od „Amerykańskich bogów” właśnie.

newsletter-680x680

WordPorn

wp1 wp2 wp3