Książki Kultura Recenzje

Cykl o Bobby’m Dolarze – Tad Williams

newsletter-680x680

Bobby Dolar

   Czy istnieje życie po śmierci? Okazuje się, że istnieje, ale wcale nie różni się tak bardzo od swojego doczesnego poprzednika. Wszystkim rządzą układy, a jeśli chcesz się cieszyć błogą wiecznością musisz mieć bardzo dobrego prawnika.

   Takim właśnie „adwokatem” jest anioł Doloriel, zwany przez znajomych Bobby’m Dolarem. Mieszka w kalifornijskim mieście San Judas. Jego głównym zadaniem jest pojawianie się na miejscu śmierci „klientów” i wyrwanie ich dusz ze szponów piekła. Czasami to łatwe zadanie, a czasami nie. Piekielni prokuratorzy mają swoje własne sztuczki, a zmarli rzadko mogą się poszczycić czystym kontem w relacjach z bliźnimi.

   Dolarowi generalnie daleko do ideału anioła. Jest indywidualistą, lubi sobie popić i przekląć. Uczestnicząc w wojnie między Niebem, a Piekłem widział już niejedno, więc czasami bywa nieco zgorzkniały. Dobrze czuje się tylko w towarzystwie innych adwokatów, przy kieliszku w ulubionym anielskim barze „Cyrklu”.

   I choć Bobby stara się unikać kłopotów, one zawsze same go odnajdują. Jak wtedy, kiedy nieopacznie zakochuje się w pewnym pięknym demonie. Uczucie to, od początku skazane przecież na tragiczny finał, zawiedzie go aż do piekła. Wpadnie również na trop „Trzeciej drogi” – organizacji, która pragnie rozbić tradycyjny monopol Nieba i Piekła na dusze zmarłych. Wkrótce okazuje się, że Bobby nie może ufać nikomu, nawet przyjaciołom…

   Wykorzystanie motywu aniołów, nieśmiertelnych istot na niebiańskich usługach, nie jest w fantastyce niczym nowym. Z polskich pisarzy podejmowała go na przykład, bardzo często zresztą, Maria Lidia Kossakowska. Siła serii o Bobbym Dolarze leży przede wszystkim w wartkiej prozie Tada Williamsa. Autor ma świetne ucho do dialogów, ponadto potrafi tworzyć żywe, wyjątkowe postacie. Takie jak główny bohater właśnie. Bobby Dolar to cwaniak o złotym sercu, który nawet w słoneczny letni dzień potrafi sprowadzić na siebie huragan problemów. Wychodzi z nich obronną ręką, dzięki urokowi osobistemu, a także wielkiej woli walki.

   To właśnie dzięki głównemu bohaterowi „Brudne ulice nieba”, „Szczęśliwa godzina w piekle” i „Zaspać na Sąd Ostateczny” (2014, 2014, 2016, wyd. Rebis) czyta się tak dobrze. Czytelników o słabych nerwach muszę jednak ostrzec. Choć komicznych elementów w serii nie brakuje, zdarzają się w niej również sceny naprawdę drastyczne. Zwłaszcza w drugiej części cyklu, opisującej piekło, chwilami aż krew mrozi zastanawianie się, co też za mroczne wizje siedzą w głowie autora!

newsletter-680x680

WordPorn

wp1 wp2 wp3