Książki Kultura Recenzje

Jak pokochać centra handlowe – Natalia Fiedorczuk

newsletter-680x680

Centra Handlowe

   „Mama” to często pierwsze słowo dziecka. Bo mama jest blisko, mama karmi i przytula. Mama jest zawsze uśmiechnięta. A może wcale nie jest? Przecież bycie pocieszycielką i ostoją wszystkich w rodzinie to szalenie trudna rzecz. Zwłaszcza dla osoby cierpiącej na depresję.

   Na bohaterkę książki „Jak pokochać centra handlowe” (wyd. Wielka Litera, 2016) macierzyństwo spada nagle, jak grom z jasnego nieba. Nie czuje się ona na nie gotowa. Ba, pod wieloma względami trudno jej zapanować nawet nad własnym życiem. A jednak podejmuje wyzwanie. Bierze ślub, robi pierwszy krok na drodze do stania się tradycyjną „matką Polką”.

   Na tych, którzy sądzą, że rozpłynięcie się w nowej roli uleczy naszą bohaterkę, autorka wylewa na głowę kubeł zimnej głowy. Do dawnych czarnych myśli dochodzą nowe, smutne doświadczenia. Spustoszenie sieje depresja poporodowa, strach o życie i zdrowie pociechy oraz potrzeba zapewnienia godziwego bytu, tym trudniejsza, gdy do synka bohaterki dołącza siostrzyczka.

   Gdzie szukać pomocy w takich wypadkach? Zapracowany mąż nie jest oparciem, a rodzina ma na podorędziu jedynie zbiór banalnych mądrości życiowych. Pozostają jedynie kolejne terapie i leki antydepresyjne. No i tytułowe centra handlowe. To ich przepełnione barwami wnętrza pociągają bohaterkę najbardziej. Tu życie jest proste – rodziny są zawsze uśmiechnięte, a dzieci grzeczne. Liczy się tylko konsumpcja. Oraz marzenia, jakże nęcące zza okien wystawowych, a jednak nieosiągalne dla przybitych materialnymi potrzebami młodych rodziców.

   Książka Natalii Fiedorczuk jest często porównywana do prozy Małgorzaty Halber, bardzo słusznie zresztą. Tak jak w przypadku „Najgorszego człowieka na świecie” mamy tutaj odejście od tradycyjnej, powieściowej formuły na rzecz reportażu. W osobie bohaterki autorka streszcza dramaty wielu młodych matek. A rozmiar wyzwań i zobowiązań przed nimi stojących jest ogromny. Czasami aż trudno uwierzyć, jak wielkie ciężary noszą one na swoich barkach.

   „Jak pokochać centra handlowe” nie jest literaturą lekką ani przyjemną. To wręczona nam pajda gorzkiego, czarnego chleba. Gorąco namawiam jednak, aby ją zjeść. Bo historia przedstawiona przez Natalię Fiedorczuk jest prawdziwa. Bo literacki posiłek, który otrzymaliśmy od niej, to zaledwie przedsmak tego, co miliony kobiet w Polsce mają na co dzień.

   Jeśli miałbym poszukać jakiegoś minusu książki Fiedorczuk w stosunku do „Najgorszego człowieka na świecie”, znalazłbym jeden. Małgorzata Halber trochę lepiej potrafiła zarysować początek i niepewny koniec swojej podróży z czytelnikiem. Bywają momenty w „jak pokochać centra handlowe”, kiedy czujemy się trochę zagubieni. Możliwe jednak, że taki był zamysł autorki. Bo przecież życie to nie książka – nie ma w nim definitywnych początków, ani zakończeń.

newsletter-680x680

WordPorn

wp1 wp2 wp3