Książki Recenzje

Małe życie – Hanya Yanagihara

CWR-blog(14.07)
newsletter-680x680

   Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest, jak pisze klasyk. A jednak często zmusza nas do trudnych wyborów. Staramy się naprawiać świat ukochanych osób, choć to nie zawsze możliwe. Często musimy go zaakceptować, choć bywa, że jest niesamowicie bolesny.

   Bohaterami obsypanej za oceanem nagrodami książki Hanyi Yanagihary są czterej przyjaciele z nowojorskiego college’u. Kiedy ich poznajemy, JB, Malcolm, Willem i Jude po wielu perypetiach wreszcie mogą zamieszkać razem. Wynajmują spore mieszkanie przy Lispenard Street.

   Każdy z nich jest inny. Willem to przystojniak o skandynawskich korzeniach. Dorastał w złych stosunkach z rodzicami, opiekując się niepełnosprawnym bratem. Chce zostać sławnym aktorem, na razie jednak musi dorabiać jako kelner w restauracji, zadowalając się małymi rolami. Rodzina JB pochodzi z Haiti. Choć materialnie nic mu nigdy nie brakowało, dorastał pozbawiony ojca, rozpieszczany przez rodziców. Pragnie zostać artystą, którego prace rozpozna cały świat. Jowialny i gadatliwy, JB jest duszą towarzystwa. Dużo mniej barwną postacią wydaje się Malcom. Uwięziony pomiędzy własnymi aspiracjami, a oczekiwaniami rodziców, prowadzi nudne życie w jednej z dużych nowojorskich firm architektonicznych.

   Ale najciekawszą, najbardziej frapującą postacią z całej czwórki okazuje się Jude. Chłopak posiada wiele talentów. Matematykę i prawo ma w małym palcu, potrafi też świetnie śpiewać. Nieraz ratuje swoich przyjaciół z opresji podczas egzaminów i zaliczeń. Cichy chłopak skrywa jednak wiele tajemnic. Jest sierotą, w dzieciństwie wielokrotnie wykorzystywano go seksualnie. Ale to nie wszystko. W wyniku wypadku samochodowego Jude ma trwale uszkodzony kręgosłup i nogi. Ścigany przez demony przeszłości, chłopak często tnie się żyletkami w zaciszu łazienki. Dlatego opieka na Jude’m jest jednym ze spoiw przyjaźni czwórki z Lispenard Street. Mijają jednak kolejne lata i każdy z bohaterów powoli odpływa w stronę własnego życia…

   Yanagihara pyta w „Małym życiu” o cenę, którą trzeba zapłacić za obdarzenie miłością osoby chorej, o skłonnościach autodestrukcyjnych. Nie oszczędza przy tym czytelnikom sugestywnych opisów zła, jakie ludzie wyrządzają swoim bliźnim Nie jest to jednak wyłącznie opowieść o niewyobrażalnym bólu. Razem z autorką obserwujemy również perypetie bohaterów, ich wejście w dorosłość, koniec studiów i trudne początki kariery. Widzimy marzenia, które musieli zostawić za sobą, a także wspaniałe chwile, zsyłane przez los zupełnie znienacka.

   Dawno już nie czytałem książki równie trudnej. „Małe życie” to lektura niezwykle angażująca i czasochłonna, w zamian przynosi jednak czytelnikowi dużo satysfakcji. Nawet więcej, pozostaje z nim na długo po przeczytaniu ostatniej strony. Trudno chyba o lepszą rekomendację dla książki.

newsletter-680x680

WordPorn

wp1 wp2 wp3