Książki Recenzje

Najgorsze dopiero nadejdzie – Robert Małecki

newsletter-680x680

CWR-blog(20.01)

   Nie lubimy tracić kontroli nad własnym życiem. A jednak uwielbiamy czytać na książkowych stronicach, jak tracą ją inni. Bohater książki Roberta Małeckiego jest właśnie taką osobą. Wpadając na trop pewnej kryminalnej sprawy, znajdzie się bowiem w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

   Zacznijmy jednak od początku. Marek Bener jest toruńskim dziennikarzem, który niejednej grubej rybie zalazł za skórę. W pracy nie boi się niczego, jednak jego życie prywatne sypie się w gruzy.

   Dawno już pokłócił się ze swoją siostrą. W dodatku kilka lat temu zaginęła jego ciężarna żona, Agata. Pomimo wielu starań ani dziennikarzowi, ani policji nie udaje się jej odnaleźć. Kolejne tropy wiodą go na manowce, angażując czas i wyczerpując jego skromne środki. Na domiar złego w dniu, w którym poznajemy naszego bohatera, płonie budynek, a wraz z nim jego przyjaciel z dawnych lat.

   Policja początkowo zakłada przypadkowe zaprószenie ognia. Bener nie do końca daje temu wiarę, a na drążenie sprawy jest mu trudno znaleźć ochotę. Jego sytuacja finansowa jest dość niepewna, a praca w jednej z toruńskich gazet wisi wręcz na włosku. Ale dziennikarski instynkt nie daje naszemu bohaterowi spokoju. To właśnie on, oraz fakt, że żoną zmarłego była jego niegdysiejsza narzeczona, sprawia, że Bener podejmuje trop.

   Już niebawem gorzko tego pożałuje.

   W Toruniu wybucha seria podejrzanych wydarzeń. Giną ludzie. Również na życie Benera oraz jego najbliższych zaczynają nastawać podejrzani osobnicy. Zresztą, on sam musi nieraz balansować na granicy prawa, by rozwikłać tajemnicę śmierci dawnego przyjaciela. Nawet nie wie, że to dopiero początek, bo tytułowe „najgorsze” rzeczywiście dopiero nadejdzie…

   Książka Roberta Małeckiego (wyd. Czwarta Strona, 2016) tylko na początku wydaje się typowym kryminałem. Co prawda walka z przestępcami jest ważnym tłem wydarzeń „Najgorsze dopiero nadejdzie”, ale tytułowi zdecydowanie bliżej jest do rasowego dreszczowca, niż opowieści o kolejnym policyjnym śledztwie.

   Przez całe czterysta stron przeleciałem jak burza, niejednokrotnie zagryzając paznokcie z powodu napięcia. Autor odwalił kawał świetnej roboty, opisując pracę dziennikarską. Przede wszystkim jednak zbudował kapitalną historię, trzymającą w napięciu do samego końca. Opisy snuje tak sprawnie, zaś dialogi tak błyskotliwie, że doprawdy trudno uwierzyć, iż książka stanowi powieściowy debiut!

   Mówi się, że pierwsza książka autora jest zwykle jego najgorszą. Jeśli „Najgorsze dopiero nadejdzie” potwierdzi owo porzekadło, to naprawdę z niecierpliwością oczekuję kolejnych książek Roberta Małeckiego.

newsletter-680x680

WordPorn

wp1 wp2 wp3