Książki Kultura

Olga Tokarczuk – autorka, która dotyka ludzkiej duszy

CWR-blog(16.12.15)
newsletter-680x680

Jest bez wątpienia jednym z najgorętszych nazwisk współczesnej polskiej literatury. Dwukrotna zdobywczyni Literackiej Nagrody „Nike”, autorka esejów, opowiadań i powieści wreszcie, Olga Tokarczuk łączy w swojej twórczości nie tylko wielką wrażliwość na ludzką krzywdę, ale też odważne, krytyczne spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość.

Urodziła się 29 stycznia 1962 roku w Sulechowie, gdzie spędziła dzieciństwo. Los jednak często zmuszał Olgę Tokarczuk do zmiany miejsca zamieszkania. I tak, kiedy była nastolatką, przeniosła się wraz z rodzicami do Kietrza, w którym ukończyła szkołę średnią. Już wtedy wyróżniała się spośród rówieśników wrażliwością, pisząc poezję, a także opowiadania. Część ze swoich dzieł opublikowała, na razie pod pseudonimem, w czasopiśmie „Na przełaj” pod koniec lat siedemdziesiątych.

Olga Tokarczuk studia odbyła na Uniwersytecie Warszawskim, a więc znów bardzo daleko od poprzedniego miejsca zamieszkania. W Warszawie studiowała psychologię, łącząc naukę z wolontariatem na rzecz pomocy osobom chorym psychicznie. Również po uzyskaniu dyplomu wciąż pozostawała wierna swojemu, zdawałoby się, ostatecznemu powołaniu. Praca psychoterapeutki w wałbrzyskim ośrodku dla osób chorych psychicznie musiała jednak poruszyć jakąś czułą strunę w jej duszy, ponieważ wróciła do swoich pierwotnych, literackich zainteresowań.

Jej pierwsza powieść pt. „Podróż ludzi Księgi”, opublikowana została w 1993 roku. Przygody poszukiwaczy tajemniczej Księgi, osadzone we Francji i Hiszpanii XVII wieku, spodobały się czytelnikom na tyle, że ich reakcja zachęciła Olgę Tokarczuk do dalszej pracy. W 1995 roku ukazała się jej druga powieść, o dość enigmatycznym tytule „E.E.”. Opowiadała ona o wrocławskiej dziewczynie, która zupełnie niespodziewanie odkryła w sobie zdolności parapsychiczne. Pisarka pokazała w niej po raz kolejny swoją fascynację tajemnicami ludzkiej psychiki, ukrytymi za woalem literackiej metafory.

Pierwsze sukcesy na polu literackim pozwoliły autorce porzucić dotychczasową pracę psychoterapeutki i skupić się na pisaniu. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Koniec lat dziewięćdziesiątych to kolejne wydawnicze sukcesy – powieść Olgi Tokarczuk „Prawiek i inne czasy” (1996) uzyskała wiele nagród i wyróżnień. Kolejne zbiory opowiadań tylko utwierdziły jej pozycję na polskim rynku wydawniczym jako autorki, która ma do powiedzenia wiele ciekawego.

W październiku 2007 roku, po trzech latach wytężonej pracy, do księgarń trafiła powieść pt. „Bieguni”. Tokarczuk po raz kolejny zdradziła w niej swoją fascynację historią, a także podróżami, których w życiu odbyła niemało. Tytułowi „Bieguni” to bowiem stary odłam religijny prawosławia, którego wyznawcy wierzą, iż świat przesiąknięty jest złem na tyle, że jedynie przemieszczając się ciągle z miejsca na miejsce jesteśmy w stanie uchronić naszą duszę od skażenia. Wielowątkowa książka, której akcja rozciąga się na przestrzeni kilkuset lat, przyniosła autorce wreszcie upragnioną Nagrodę Literacką „Nike” w 2008 roku.

I kiedy wydawało się, że „Bieguni” będą dziełem życia Olgi Tokarczuk, autorka postawiła sobie poprzeczkę jeszcze wyżej. Choć po drodze napisała jeszcze jedną, mniej głośną powieść, a także kolejny zbiór esejów i opowiadań, z tyłu głowy miała już pomysł na dzieło obszerne, osadzone w sarmackiej Rzeczpospolitej XVIII wieku. Przez lata Tokarczuk czytała dokumenty oraz podania z tamtych czasów, mozolnie konstruując wielowątkową fabułę.

Efektem jej starań jest monumentalna powieść „Księgi Jakubowe”, wydana w 2014 roku nakładem Wydawnictwa Literackiego. Przyniosła ona Oldze Tokarczuk kolejną statuetkę „Nike”, jednak książka wzbudziła przy okazji liczne kontrowersje. Autorka przedstawiła na jej kartach szeroką panoramę naszego kraju w połowie XVIII stulecia, bardzo daleką od ugruntowanej w powszechnej świadomości romantycznej wizji Rzeczpospolitej Obojga Narodów rodem z „Trylogii” Sienkiewicza. „Księgi Jakubowe” otwarcie krytykują antysemityzm i nietolerancję naszych przodków, przez co z miejsca stały się obiektem ataku środowisk konserwatywnych. Sama autorka zresztą dodała oliwy do ognia, podczas wywiadów i spotkań autorskich otwarcie używając takich określeń, jak „mordercy żydów”, czy „właściciele niewolników” w odniesieniu do polskiej szlachty sprzed rozbiorów.

Co prawda słowa takie mogą drażnić nasze patriotyczne uczucia, warto i tak sięgnąć po „Księgi Jakubowe”, choćby w celu zabrania wyobraźni w daleką podróż. Bo przecież właśnie taka podróż, zdaniem autorki „Biegunów”, może uratować naszą duszę.

newsletter-680x680

WordPorn

wp1 wp2 wp3