Książki Kultura Recenzje

Pasterska korona

CWR-blog(10.06)
newsletter-680x680

   To już niestety ostatnia powieść Terry’ego Pratchetta z cyklu fantasy „Świat Dysku”. Zmarły przed rokiem autor ukończył ją pomimo ogromnych problemów ze zdrowiem. Może właśnie dlatego „Pasterska korona” różni się pod kilkoma względami od pozostałej czterdziestki książek osadzonych na grzbiecie wielkiego żółwia A’tuina.

   Kiedy w 2007 roku Terry Pratchett dowiedział się, że cierpi na odmianę choroby Alzheimera, dla autora kochającego pisanie była to dramatyczna sytuacja. Diagnoza lekarzy mówiła wyraźnie, że za dwa lata może już nie żyć, jednak co gorsza znacznie szybciej opuszczą go siły umysłowe, bezcenne podczas przygotowywania powieści. Pratchett nie poddał się jednak, przez następnych osiem lat napisał jeszcze przynajmniej sześć książek, choć do pracy nad ostatnimi potrzebował pomocy całego zespołu redakcyjnego.

   W takich właśnie smutnych okolicznościach powstała „Pasterska korona”.

   Akcja książki została tradycyjnie osadzona w fantastycznym uniwersum, gdzie magia miesza się z nauką, baśnie z prawdą, a ludzka małostkowość z bohaterstwem i dowcipem. Główną bohaterką tej odsłony „Świata Dysku” jest Tiffany Obolała, utalentowana magicznie dziewczyna, która pośród wzgórz Kredy próbuje pełnić odpowiedzialną funkcję czarownicy. A nie jest to łatwe zadanie! Z jednej strony bowiem musi ona zastąpić niedawno zmarłą Babcię Weatherwax, czarownicę – legendę, z drugiej zaś nosi na plecach dziedzictwo Babci Obolałej, autorytetu wśród pasterzy owiec.

   Mimo to Tiffany stara się jak może, latając na swojej miotle od domu do domu, pomagając chorym i potrzebującym. W codziennych staraniach wspierają ją nie tylko inne czarownice, ale też Geoffrey – chłopak który ze swoim nieodłącznym kozłem, Mefistofelesem, aspiruje do zostania pierwszym w historii „czarownicem”. Poza tym Tiffany może jeszcze liczyć na pomoc na dzikiego plemienia Nac Mac Feeglów – niezwykle wojowniczych karzełków, które spośród wszystkich ludzi słuchają tylko jej. Już niebawem nasza bohaterka będzie potrzebowała wszystkich sojuszników, gdyż okolicę Kredy i miasta Lancre atakują coraz bardziej napastliwe elfy…

   Pierwszym, co rzuca się w oczy po wzięciu książki do ręki, to mała objętość „Pasterskiej korony”. Ma ona co prawda wszystkie rozdziały, początek i finał na miejscu, trudno jednak nie odnieść wrażenia, że autor chciał opowiedzieć jeszcze dużo więcej, nim śmierć przerwała jego pracę.

   Humor jest tu jakby mniej ostry niż pozostałych częściach serii. Brakuje ciętej satyry społecznej Pratchetta rodem z „Pomniejszych bóstw”, czy „Ruchomych obrazków”, dominuje raczej nostalgia, chęć znalezienia dobra w otaczającym bohaterów świecie.

   Dla fanów „Świata Dysku” jest to oczywiście pozycja obowiązkowa, pozostali czytelnicy raczej się do serii nie przekonają po przeczytaniu „Pasterskiej korony”. Sceptyków należy raczej odesłać do starszych dzieł Pratchetta. Dzieł, których kanon niestety chyba nie powiększy się w najbliższym czasie. Choć bowiem autor przekazał w spadku prawo do kontynuowania serii swojej córce, Rhiannie Pratchett, ta zapowiedziała już, że kolejnych części „Świata Dysku” nie będzie.

newsletter-680x680

WordPorn

wp1 wp2 wp3