Książki Kultura Recenzje

Pod Mocnym Aniołem

CWR-blog(05.02)
newsletter-680x680

   „Pijakowi wstyd pić, ale pijakowi jeszcze gorszy wstyd: nie pić” pisze w swojej kultowej już niemal książce Jerzy Pilch. W zdaniu tym zamyka się dramat głównego bohatera książki – Jurka, pisarza o bujnym, nieco podkoloryzowanym życiu erotycznym, a także problemie alkoholowym wagi ciężkiej.

   Jego opowieści, snute pośród korytarzy oddziału szpitala dla deliryków, bądź krótkich okresów wolności spędzonych za konturem baru „Pod Mocnym Aniołem”, stanowią smutny ciąg historii ludzkiego upadku, podnoszenia się i ponownego upadku. Alkohol stał się bowiem dla Jurka i jego szpitalnych towarzyszy nieodłącznym elementem życia. Upiorem, który uścisk swych widmowych palców rozluźnia na swych ofiarach rzadko, między kacem a kolejnym stanem upojenia.

   Czytając „Pod Mocnym Aniołem” od razu widzimy, że autor zna problemy bohatera z własnego doświadczenia. Jerzy Pilch, jeden z najbardziej poczytnych polskich pisarzy, twórca „Bezpowrotnie utraconej leworęczności”, czy „Miasta utrapienia”, zmagał się z chorobą alkoholową od dawna. Od tak dawna, że niejedną już życiową okazję zaprzepaścił sącząc wódkę. „Pod mocnym aniołem”, książka uważana za autorskie opus magnum Pilcha i zdobywczyni Nagrody Literackiej Nike zarazem, stanowi rozliczenie z tymi właśnie przegranymi z kretesem szansami na poprawę losu.

   Jako intelektualista, autor stara się unikać bezpośrednich, brutalnych opisów alkoholowego delirium oraz jego opłakanych konsekwencji, zamiast tego ucieka w gąszcz metafor i niedopowiedzeń. Pozostawiają one czytelnikowi teoretycznie duże pole do spekulacji, jednak tylko skrajny optymista może oczekiwać, że będzie finał każdego z wątków książki będzie inny, niż ponowny upadek bohaterów pod ciężarem uzależnienia. I tak goście szpitala – Kolumb Odkrywca, Fanny Kapelmajster, Don Juan Ziobro, czy sam Jurek wreszcie, choć chwilowo uleczeni, wrócą do na znajomy oddział niebawem, po kolejnych zabarwionych tragikomedią przygodach.

   Chciałoby się powiedzieć, że książka ta pozwoli ludziom trzeźwym lepiej poznać i zrozumieć alkoholików, sam autor jednak mocno w to wątpi. Trzeźwy nigdy pijanego nie zrozumie, zdaje się pisać z fatalizmem, wyjścia z nałogu nie oczekuje nawet znaleźć w miłości, która tyle razy zwiodła go na manowce. Dlaczego więc warto przeczytać „Pod mocnym aniołem”? Dla wspaniałego, kwiecistego stylu pisania Pilcha. Świat przez niego przedstawiony, pełen erudycji i metaforycznych pułapek, jest jakże inny od rzeczywistości ukazanej w ekranizacji z 2014 roku, zrealizowanej brawurowo przez Wojciecha Smarzowskiego. Można powiedzieć, że ironia, czy poczucie humoru są dla pisarza niczym szczepionka, która pozwala jemu i czytelnikom łatwiej przyjąć do wiadomości tragedię bohaterów „Pod Mocnym Aniołem”.

newsletter-680x680

WordPorn

wp1 wp2 wp3