Książki Kultura Recenzje

Przekleństwo wolności

CWR-blog(07.01)
newsletter-680x680

Jonathan Franzen uważany jest obecnie nie tylko za jednego z najwybitniejszych amerykańskich pisarzy, ma również opinię ekscentryka i człowieka który zawsze powie, co mu leży na przysłowiowej wątrobie. Powieść „Wolność” (polskie wyd. Sonia Draga, 2011) doskonale pokazuje, że powyższe określenia są jak najbardziej na miejscu.

Bohaterami „Wolności” są Berglundowie, amerykańska rodzina z przedmieść w Minnesocie. Wśród sąsiadów mają opinię trochę „dziwaków”, a to za względu na swoje liberalne poglądy. Walter, głowa rodziny, jest prawnikiem, o bardzo silnie zakorzenionych poglądach na temat ochrony przyrody, z kolei jego żona, Patty, zajmuje się domem. Mają dwójkę dzieci, choć nie ma potrzeby dużo się nimi zajmować – Jessica wyjechała na studia, a nastolatek Joey to wolny duch. Jak nietrudno się domyśleć, ta niewinna fasada skrywa wiele tajemnic. Rodzina Berglundów zdaje się bowiem dla Franzena trochę metaforą Ameryki pierwszego dziesięciolecia XXI wieku – na pozór pewna siebie i zwarta, wewnątrz zdumiewająco pełna chaosu i ukrytych krzywd.

I tak tytan działalności ekologicznej Walter nie zauważa, że zaniedbał swoją żonę. Patty z kolei cierpi jako gospodyni domowa, pogrążając się we wspomnieniach dawnych miłości oraz nieszczęśliwego rodzinnego życia. Obydwoje nie zdają sobie sprawy, jak bliskie przepaści jest ich małżeństwo. Co ciekawe, amerykański mit wolności wcale Berglundom nie pomaga, wręcz przeciwnie. Pełen możliwości i pokus świat zdaje się wręcz czyhać na okazję, by popchnąć wreszcie Berglundów ku zagładzie.

Pisarstwo Franzena bywa chwilami męczące, ale tylko dlatego, że pisarz traktuje swoją pracę bardzo poważnie. Praca nad każdą książką zajmuje mu kilka lat, a kiedy już do pisania zasiada, odcina się od rzeczywistości zupełnie. To dlatego w jego literaturze nie ma miejsca na kompromisy – wszystkie ludzkie słabości zostają w niej wyciągnięte na wierzch, a słowa których wolelibyśmy nie usłyszeć – wypowiedziane na głos.

Co ciekawe, choć autor nie należy do przesadnych optymistów, w jego książkach widać zawsze sporo sympatii i zrozumienia dla bohaterów. Gdzieś tam, spomiędzy ciemnych chmur cały czas spogląda na postaci Franzena nieśmiały promyk nadziei, wieszczący imnadejście lepszej przyszłości. Być może dlatego właśnie po przeczytaniu książki „Wolność” nie czujemy się wcale przygnębieni, towarzyszy nam raczej uczucie sytości, jak po spożyciu wykwintnej potrawy.

newsletter-680x680

WordPorn

wp1 wp2 wp3