Książki Recenzje Warsztat literacki

Sprawa Niny Frank – Katarzyna Bonda

newsletter-680x680

CWR-blog(25.08)

   Można dzisiaj powiedzieć, że Polska kryminałem stoi. Autorów tego gatunku literatury zdecydowanie nam nie brakuje. Zygmunt Miłoszewski, Marek Krajewski, Katarzyna Bonda, żeby wymienić tylko kilka nazwisk. Właśnie książkę tej ostatniej poddam dzisiaj recenzji.

   Powieść „Sprawa Niny Frank” (wyd. Muza, 2011) zaczyna się jak na kryminał przystało. Ktoś zamordował znaną aktorkę, tytułową Ninę Frank, w jej rezydencji nad Bugiem. Pierwszych podejrzanych lokalnej policji udaje się ująć bardzo szybko. Brakuje jednak wystarczających dowodów, by postawić zarzuty któremuś z nich. Mąż ofiary ma nie tylko motyw, ale i alibi. Listonosz, który zgłosił znalezienie ciała, najprawdopodobniej po prostu znalazł się w nieodpowiednim miejscu, w nieodpowiednim czasie.

   Z każdym kolejny tropem sprawa staje się coraz bardziej zagmatwana. Zarówno lokalna policja, jak i jej przełożeni z Białegostoku wydają się bezradni. Do pomocy w schwytaniu mordercy zostaje zaangażowany Hubert Meyer, policyjny profiler. Jego zadanie polega na zbadaniu wszystkich poszlak i stworzenie profilu psychologicznego sprawcy zabójstwa. Meyer, za którym ciągną się problemy osobiste, przybywa do Mielnika nad Bugiem i szybko przystępuje do pracy. Wraz z podkomisarzem Kulą, miejscowym stróżem prawa, natrafią na nowe tropy w śledztwie.

   Szybko okazuje się, że kochana przez telewidzów w całym kraju Nina Frank wcale nie była tym, za kogo się podawała…

   Katarzyna Bonda ma już niemal status celebrytki w polskim świecie literackim. Zawdzięcza to po części sprawnemu budowaniu „image” i innych bardzo dobrze prowadzonych działań PR-owych. Prawdą jest jednak również, że na swój sukces ciężko zapracowała. Jest pisarką z powołania, co często podkreśla. Pisze dużo i chętnie dzieli się swoją wiedzą z początkującymi adeptami pisania (patrz „Maszyna do pisania”).

   Z tym większym żalem muszę napisać, że „Sprawa Niny Frank” trochę mnie zawiodła. Może zawiniły bardzo wysokie oczekiwania, może też trochę wybrzydzam. Spodziewałem się kryminału, który wciągnie mnie aż po pięty, a dostałem… po prostu porządnie skonstruowaną powieść. Snuta przez autorkę intryga jest dość ciekawa, choć trochę wtórna. Postaci zarysowane są ciut za grubą kreską jak na mój gust. W dodatku nie wszystkie wątki uzyskują satysfakcjonujący koniec. Niektóre są wręcz niepotrzebne i tylko odrywają uwagę czytelnika od głównej osi fabuły.

   Ale to tyle, jeśli chodzi o narzekanie. „Sprawa Niny frank” to naprawdę solidna pozycja w swojej dziedzinie. Miłośnikom kryminalnych zagadek z pewnością zapewni rozrywkę na niejedno popołudnie. Bonda potrafi skutecznie tworzyć atmosferę tajemnicy i zagrożenia. Chętnie zapoznam się z jej nowszymi książkami. „Florystka” i „Okularnik” cieszą się bowiem wielką estymą nie tylko wśród fanów autorki.

newsletter-680x680

WordPorn

wp1 wp2 wp3