Książki Recenzje

Star Wars. Koniec i początek – Chuck Wendig

newsletter-680x680

CWR-blog(20.04)

   Sporo się zmieniło w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Właśnie dlatego zawiadujące nim studio Disney postanowiło wyjaśnić fanom to i owo. Akcja książki Chucka Wendiga umiejscowiona została pomiędzy VI a VII częścią słynnej sagi. Przybliża czytelnikowi wydarzenia, które doprowadziły do sytuacji, którą znamy z „Przebudzenia Mocy”.

   A wydarzyło się przez ten czas sporo. Po bitwie pod Endor, w której zniszczony został trzon floty gwiezdnej Imperium, wojska Sojuszu Rebelii wygrywają na wszystkich frontach. Kolejne planety uznają władzę powstałej niedawno Nowej Republiki. Chaos w szeregach dotychczas niebezpiecznego przeciwnika pogłębia jeszcze brak kierownictwa. Śmierć Imperatora Palpatine i Dartha Vadera na drugiej Gwieździe Śmierci wydała bowiem ich państwo na pastwę sporów o władzę.

   Ale, jak mówi stare porzekadło, nie można dzielić skóry na niedźwiedziu. W trakcie kiedy Nowa Republika wytraca impet, odległa planeta Akiva na Zewnętrzych Rubieżach staje się świadkiem niecodziennego spotkania. Na jej powierzchni najbardziej wpływowe postacie tego, co pozostało z Imperium organizują konferencję, mającą na celu wyłonienie nowych władz reżimu.

   Ich pech polega na tym, że choć koncentracja sił w rejonie Akivy owiana jest tajemnicą, na miejscu przypadkiem znajduje się kilka osób powiązanych z Nową Republiką. Norra Wexley, do niedawna pilotka Rebelii, przybyła tutaj w poszukiwaniu swojego syna, Temmina. Kiedy dowiaduje się o konferencji Imperium, postanawia jej przeciwdziałać. Pomogą jej w tym: łowczyni nagród, Jas Emmari, oraz były tajny agent Imperium Sinjir Rath Velus.

   Choć członków tej grupy popychają do działania różne motywy, razem przysporzą odradzającemu się Imperium niemało kłopotów…

   Jak wielu moich rówieśników, w młodości przechodziłem etap fascynacji Gwiezdnymi Wojnami. Był taki moment, że chłonąłem wszystko, co miało choć trochę wspólnego z uniwersum stworzonym przez George’a Lucasa. Odnosiło się to także do książek Timothy’ego Zanha czy R.A. Salvatore, opowiadających o wydarzeniach po „Powrocie Jedi”. Kiedy dowiedziałem się, że Disney wykupił prawa do „Gwiezdnych Wojen” i duża część książek, które przeczytałem ląduje poza oficjalnym kanonem, w pierwszej chwili poczułem się trochę oszukany.

   Ale to już przeszłość. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że Disney popchnął uniwersum w dobrą stronę. Oczywiście z racji zmian, potrzebni byli rzemieślnicy, którzy nieco przebudują uniwersum i wypełnią fabularne luki. Właśnie w tym miejscu wszedł na scenę Chuck Wendig – pisarz, scenarzysta, a także twórca gier RPG.

    „Star Wars. Koniec i początek” (Grupa Wydawnicza Foksal, 2015) to książka czysto rozrywkowa. Jako taką pochłania się ją w kilka dni. Nie ma tutaj złożonych postaci, błyskotliwych dialogów i głębokich refleksji. Jest za to wartka akcja, humor oraz tradycyjna walka dobra ze złem. Od czasu do czasu pomiędzy rozdziałami pojawia się interludium, które naświetla czytelnikowi szersze spektrum wydarzeń, które rozgrywają się w całej galaktyce po klęsce Imperium.

    Oczywiście to nie koniec przygód bohaterów Chucka Wendiga, gdyż autor napisał kolejne tomy serii zatytułowanej „Koniec i początek”. Cześć z nich już pojawiła się nad Wisłą.

   Osobiście spodziewałem się po tej książce ciut więcej. Ostatecznie są to po prostu stare dobre „Gwiezdne Wojny”. Dla fanów franczyzy – pozycja obowiązkowa, dla osób chcących się rozerwać – niezobowiązująca rozrywka na wieczór bądź dwa. Osoby uczulone na „Gwiezdne Wojny” książka Chucka Wendiga na pewno do nich nie przekona.

newsletter-680x680

WordPorn

wp1 wp2 wp3