Książki Kultura Recenzje

Zanim się pojawiłeś – Jojo Moyes

CWR-blog(29.07)
newsletter-680x680

   Czy miłość do życia i miłość do drugiej osoby zawsze idą w parze? To pytanie musi sobie zadać Lou Clark, bohaterka powieści „Zanim się pojawiłeś”. Książka Jojo Moyes, w której śmiech miesza się ze łzami, podbiła serca czytelników na całym świecie. Postanowiliśmy sprawdzić, czy i my ulegniemy jej urokowi.

    Naszą bohaterkę poznajemy w chwili, kiedy jej życie wywraca się do góry nogami. Oto traci pracę w kawiarni, którą bardzo lubiła. Co w tym takiego tragicznego, pytacie? Ano w małym angielskim miasteczku niełatwo o nowe zajęcie. Na dodatek pod dachem rodziny Lou nie przelewa się. Jej siostra, Katrina, opiekuje się swoim małoletnim synkiem. Z kolei matka ma na głowie cały dom oraz pielęgnację dziadka po wylewie. Jedynym żywicielem rodziny pozostaje w takim wypadku ojciec Lou, trzymający niepewną posadę w fabryce mebli. Na domiar złego chłopak naszej bohaterki, Patrick, zamiast służyć jej oparciem, przygotowuje się do kolejnych maratonów.

   I to spada jej dar z nieba. Dobrze płatna praca. Zadaniem jest opieka nad sparaliżowanym od szyi w dół Willem Traynorem. Lou nie ma wiele doświadczenia w tej materii, do nowej pracy podchodzi jednak z zapałem i tylko sobie właściwą niezgrabnością. A początki są trudne. Nim wypadek przykuł go do wózka, Will był aktywnym mężczyzną, nie znającym strachu. Jak przekonać kogoś takiego, że warto żyć dalej, pomimo niedogodności?

   Na to pytanie Lou będzie musiała znaleźć odpowiedzieć dużo szybciej, niż sądzi. Co więcej niebawem odkryje, że początkowa wrogość między nią, a Willem przerodzi się w coś innego…

   Jojo Moyes wyraźnie nie chciała wyważyć swoją książką żadnych drzwi. Przecież w konwencji książkowego romansu trudno powiedzieć coś nowego. Także w temacie przyjaźni z osobą niepełnosprawną trudno przebić świetnych „Nietykalnych”. Z kolei połączenie dwóch takich historii wydaje się niezmiernie trudne. Bo jak wtedy nie popaść w pretensjonalność?

    A jednak „Zanim się pojawiłeś” czyta się bardzo przyjemnie, bez uczucia wtórności. Duża w tym zasługa postaci, które Moyes potrafi tworzyć z wyczuciem i wrażliwością. Ich losy obserwujemy z zapartym tchem, do końca wierząc, że bohaterce uda się odwrócić przekorny los. W dodatku lektura przypomina nam, jak często pozwalamy, by życie przeciekało nam przez palce. A przecież okazja do doświadczenia wielkiej przygody, bądź znalezienia miłości może się czaić tuż za rogiem!

newsletter-680x680

WordPorn

wp1 wp2 wp3