Recenzje

“Bez mężczyzny kobieta jest niczym” – recenzja książki “Miłość made in China”

Recenzja-milosc

Chiny są potęgą – zarówno pod względem ilości mieszkańców, jak i gospodarki. Jednak prestiż kraju nie obejmuje wszystkich dziedzin życia. Jak kochają Chińczycy i dlaczego ta miłość bywa wynaturzona? Odpowiadamy w recenzji!

Chiny – kraj, w którym żyje ponad 1 415 miliarda osób – mniej lub bardziej wykształconych, kobiet, mężczyzn i dzieci, ludzi zajmujących różne stanowiska i mających odmienne sytuacje życiowe. Jednak całą populację łączy jeden element – miłość, która w tym miejscu kojarzona jest głównie z fikcją i prężnie działającym biznesem. Dorian Malovic, francuski dziennikarz i pisarz, autor książki “Miłość made in China” stworzył reportaż o życiu uczuciowym ludzi, którzy, mimo swej liczebności, nie potrafią znaleźć drugiej połówki. Dlaczego? Nikt nie nauczył ich tego, jak prawdziwie kochać. Malovic rozmawiał z matkami, córkami, żonami, homoseksualistami, prostytutkami i ich alfonsami. Wszystko po to, by zobrazować, jak naprawdę wygląda chińska rzeczywistość.

“Na targach singli rodzice szukają dla swoich dzieci męża lub żony”

W Chinach kobieta ma jakąkolwiek wartość do 25 roku życia, po tym czasie, jeśli nie ma męża, któremu mogłaby być w pełni oddana, staje się dla społeczeństwa bezużyteczna, dlatego określa się ją mianem shengnu, czyli resztek. Tylko jak poznać męża w kraju, w którym próba rozpoczęcia rozmowy z nieznajomym mężczyzną od razu odbierana jest jak atak lub przejaw bycia bezwstydną? Autor opisał historie samotnych kobiet, które żyją pod presją otoczenia, będąc regularnie strofowane przez najbliższych, którzy traktują singielki jako kobiety gorszego gatunku. Aby uniknąć skandalu i nie musieć wstydzić się za “wybrakowaną” córkę, rodzice biorą sprawy w swoje ręce – szukają partnera dla swoich dzieci, umieszczając ogłoszenia matrymonialne w parkach dla singli, aranżując randki, dobijając targu z rodzicami potencjalnego zięcia. Kobieta nie powinna się sprzeciwiać w myśl ogólno przyjętych zasad, nakazujących szacunek i posłuszeństwo rodzicom. Jak żyć z kimś, kogo się nie zna? Jak obdarzyć miłością osobę, której rodzice właściwie kupili cię wyłącznie ze względu na upływający czas i tykający zegar biologiczny? W rezultacie uczuć nie ma, jest za to poczucie spełnionego względem rodziców obowiązku oraz cierpienie w samotności – zazwyczaj aranżowane małżeństwa skutkują tym, że kobieta jest nieszczęśliwa, jednak z obawy przed rozczarowaniem rodziny, nie podejmuje tematu rozwodu, z kolei mąż, z pełnym poczuciem bezkarności, wiedzie podwójne życie, poświęcając czas, energię i pieniądze swojej ernai, czyli kochance. W rezultacie kobiety stają się łase wyłącznie na pieniądze, wyzbywając się wszelkich uczuć – “wiesz, jeśli każesz Chince wybierać między miłością a pieniędzmi, zawsze wybierze to drugie”.

“Dziesięciu klientów dziennie, 15 tysięcy juanów miesięcznie – to lepiej niż w fabryce”

Społeczeństwo chińskie dzieli się na tych, którzy tracą głowę z powodu zasobności swego portfela oraz na tych, którzy musieli oddać swoją pociechę, bo nie mieli środków na opłacenie podatku od kolejnego dziecka. Wydawać by się mogło, że w stale rozwijających się Chinach problem ze znalezieniem pracy nie istnieje. Jednak co w sytuacji, gdy masz na utrzymaniu dużą rodzinę, a praca w fabryce nie jest w stanie zapewnić godnych warunków życia jednej osobie? Prostytucja w Chinach rozkwitła, stając się pracą, jak każda inna. Z tą tylko różnicą, że przynosi dużo większe dochody. W salonach masażu spotkać można zarówno kobiety, jak i mężczyzn, którzy za odpowiednią opłatą dostarczą klientowi tyle radości, ile sobie tylko wymarzy. Jak się okazuje, nie trzeba być homoseksualistą, by iść do łóżka z innym mężczyzną. Wystarczy myśleć o tym, ile juanów otrzyma się po wszystkim. W danwei, czyli jednostce pracy, w tym wypadku salonach masażu i saunach, mieszkają też kobiety od 18 do 40 roku życia, które stały się paniami do towarzystwa ze względu na trudną sytuację życiową lub… wygodę – co zdarza się coraz częściej. Jak określają to chińskie masażystki, to łatwy zarobek i praca, jak każda inna. Zdawać by się mogło, że uwielbienie do pieniędzy staje się silniejsza niż uczucie do drugiego człowieka. A może wyzbycie się uczuć jest bezpieczniejsze niż walka o miłość, która, w przypadku braku akceptacji ze strony rodziców, będzie musiała zostać stłamszona?

“Czas zemsty i odwetu”

Chińskie kobiety są niezbędne mężczyznom – mają być ozdobą i dodatkiem, jednak nie trzeba ich szanować – w końcu i tak są podległe mężczyźnie, bo tak je wychowano. Niegdyś biedne rodziny dopuszczały się sprzedaży córek, akceptowalne było także ich… topienie. Mężczyzna mógł pozbawić życia swą córkę, tłumacząc to ojcowską miłością i ratunkiem przed koniecznością prostytuowania się w przyszłości. Nierzadko dziewczynki są molestowane przez swoich ojców na oczach matek, które, ze strachu o życie swoje i dziecka, nie reagują. Przemoc domowa w Chinach do niedawna była czymś naturalnym, w związku z czym i bagatelizowanym – pobita kobieta nie otrzymywała pomocy, od policji mogła jedynie usłyszeć, że nie padła ofiarą przemocy domowej, a wyłącznie uczestniczyła w rodzinnej awanturze. Miarka się przebrała. Kobiety z biegiem lat stawały się coraz bardziej wykształcone, samodzielne, a przez to i odważne. Jednak kumulowane przez lata cierpienie i poczucie niesprawiedliwości, przyniosły tragiczne w skutkach efekty – zdradzane i poniżane żony pragną zemsty, chcą zniszczyć niewiernych mężów i ukarać rywalki, które ośmieszają je, zabierając partnera, spokojne życie i pieniądze. To z kolei przekłada się na rozkwit biznesu zajmującego się “eliminowaniem ernai”, czyli kochanek. Zmienia się także kobieca mentalność – teraz z ofiar to one stają się sprawczyniami, które nie tylko są bezlitosne dla mężów, ale także bardziej wyzwolone – coraz więcej Chinek przyznaje się do wdawania się w romans z xiao bai lian – młodszymi mężczyznami, którzy dają im to, czym nigdy nie obdarował ich własny mąż.

Sprzedaż dzieci, licytacja żon, wszechobecne zdrady, kwitnący rynek usług homoseksualnych i organizowane z przepychem małżeństwa na pokaz – tak określić można chińską rzeczywistość, w której coraz mniej miejsca na miłość. Z każdą kolejną stroną książki wzrastał szok i wzburzenie – jak bardzo wyrachowanym trzeba być, by traktować kobiety jak towar na półkach sklepowych? Jak bardzo nieczułym, by oceniać wartość człowieka wyłącznie przez pryzmat tego, czy posiada współmałżonka? I w końcu, jak zepsutym lub przypartym do ściany, by wychodzić z założenia, że sprzedawanie swego ciała niewyżytym mężczyznom jest lepszą pracą niż ta, w fabryce? Jeśli chcesz poznać szarą, smutną rzeczywistość Chin i zaznajomić się ze specyfiką uczuć tamtejszych mieszkańców, ta książka powinna znaleźć się w Twojej biblioteczce. Dorian Malovic perfekcyjnie i bez znieczulenia przedstawił realia światowej potęgi, za którą kryje się samotność, kłamstwo i zepsucie.

TabelkaAga

WordPorn