Recenzje

Dziennikarz, skandalista czy niewyżyty seksoholik? – recenzja Nieautoryzowanej autobiografii Kuby Wojewódzkiego

Recenzja_CWR-kuba

Kuba Wojewódzki to legenda – zarówno dziennikarstwa, jak i telewizji. Skandalista, barwny ptak show biznesu, człowiek, który uwielbia zwracać na siebie uwagę i działać na nerwy tym, którzy nie mają dystansu do siebie i świata. Jak odnalazł się w roli pisarza? Czy książka, którą tak ochoczo reklamuje i rozsławia jest godna przeczytania, czy raczej nie powinna nigdy ujrzeć światła dziennego? Sprawdźcie, zapoznając się z naszą recenzją!

Chyba nie istnieje w Polsce osoba, która nie wie, kim jest Kuba Wojewódzki – dziennikarz, celebryta, showman, przez niektórych zwany naczelnym skandalistą, a nawet idiotą. Po 6 latach ciężkiej i mozolnej pracy, w wieku 55 lat, doczekał się swojego pierwszego dziecka w postaci “Nieautoryzowanej autobiografii”, w której nieco odszedł od klasycznej formy tego typu dzieła literackiego, przeplatając własne wspomnienia i urywki z życia z anegdotami związanymi z artystami, politykami, celebrytami, znanymi i cenionymi osobami. Jak Wojewódzki odnalazł się w roli debiutanta?

Pierwszy nakład autobiografii Wojewódzkiego rozszedł się jak świeże bułeczki. Nic dziwnego – dziennikarz wzbudza ogromne zainteresowanie. Można śmiało rzec, że na tę książkę bardziej czekali jego oponenci, niż zwolennicy – jesteśmy społeczeństwem, który, ze smutkiem trzeba to stwierdzić, ale uwielbia hejt – dzieło literackie popełnione przez tak wyrazistą postać jest zatem idealną okazją do tego, by wylać na autora wiadro pomyj i rozgoryczenia. My sięgnęliśmy po tę pozycję z czystej sympatii dla Wojewódzkiego, którego cenimy za dorobek dziennikarski i intelekt, który ostatnio jest niestety zbyt skrupulatnie skrywany pod natłokiem coraz mniej zabawnych żartów. Mieliśmy jednak nadzieję, że, pomimo niewybrednego poczucia humoru i wrodzonego uwielbienia do podtekstów, Wojewódzki zaprezentuje w książce nie tylko warsztat dziennikarski i lekkie pióro, ale również klasę. O ile dwa pierwsze elementy można bez trudu odnaleźć, o tyle z klasą bywa różnie. Dlaczego?

Książka jest połączeniem anegdot, wspomnień, przechwałek i… opowiadań erotycznych. O ile anegdoty i fragmenty rozmów ze znanymi, cenionymi osobistościami, które Kuba Wojewódzki spotkał na swej życiowej i zawodowej drodze są ciekawym, wciągającym elementem książki, o tyle opowieści dotyczące miłosnych podbojów są zwyczajnie niesmaczne, przez co niestety przyćmiewały pozostałe, dobre fragmenty książki.

W dziele króla TVN-u znaleźć można zarówno wzmianki o karierze dziennikarskiej, jak i dzieciństwie, etapie edukacji i rodzinie. Wspomnienia Wojewódzkiego są, tak jak on sam, barwne, jednak mamy wrażenie, że momentami mocno przesadzone i niewiarygodne. Poszczególne fragmenty czytało się nie jak autobiografię, a raczej jak dzieło science fiction. Nawet, jeśli opisywane przez autora sytuacje miały miejsce, obawiamy się, że wspomnienia zostały nieco podkręcone i podkoloryzowane, by książka była ciekawsza, a ego samego autora odpowiednio połechtane. O ile personalne wycieczki w kierunku rodziny byłyby akceptowalne, o tyle ochocze rozpisywanie się o doznaniach sypialnianych 55-letniego bawidamka są już mniej atrakcyjne, stając się momentami wręcz żenującymi. Mówi się, że mały pies najgłośniej szczeka – czytając wzmianki o kolejnych podbojach i chwilach uniesienia mamy wrażenie, że Wojewódzkiego dopadł kryzys wieku średniego.

Mimo całego zażenowania, jakie nam towarzyszyło w przeważającej części książki, trzeba przyznać, że Kuba Wojewódzki ma lekkie pióro i szeroki wachlarz słów. Nie obyło się rzecz jasna bez wulgaryzmów i dość dosadnych komentarzy, jednak ilość inteligentnych metafor, świetnie złożonych zdań, które tworzyły przyjemną dla oka porcję tekstu, wzięły górę nad mową potoczną. Dziennikarz bez wątpienia jest błyskotliwy, charyzmatyczny i w pełni świadomy siebie i swoich możliwości – to, że ma rozdmuchane ego przyznaje sam, karmiąc je regularnie – wyśmiewaniem innych, nowymi samochodami i coraz młodszymi kobietami. W ogólnych rozrachunku musimy stwierdzić ze smutkiem, że Wojewódzki nas zwyczajnie rozczarował. Spodziewaliśmy się czegoś bardziej inteligentnego, a mniej nieprzyzwoitego. Niestety rażący brak klasy w niektórych, naszym zdaniem, zbyt intymnych wspomnieniach, sprawił, że dziennikarz stracił nieco w naszych oczach. Co więcej, mamy wrażenie, że Wojewódzki staje się bardziej celebrytą niż rzeczowym dziennikarzem, którego warsztat jest godny naśladowania. Być może wynika to z tego, jaką pozycję uzyskał i ze świadomości, że może pozwolić sobie na wiele więcej, jednak czy ta, darowana mu odgórnie swoboda przynosi lepsze efekty? Nie jesteśmy pewni. Mimo wszystko jesteśmy zwolennikami merytorycznego, rezolutnego i inteligentnego Wojewódzkiego a nie pana w średnim wieku, który sili się na bycie bożyszczem.

“A ja Ci powiem tak. Byłeś kiedyś taki bardziej, wiesz… intelektualny. A teraz jesteś już taki… tylko i wyłącznie śmieszny” – słowa Muńka Staszczyka niestety się sprawdzają. Nie wiemy, czy wokalista legendarnego już zespołu T.Love nazywając Wojewódzkiego śmiesznym miał na myśli regularne żarty dziennikarza z wszystkiego i wszystkich, czy może to, że jego zachowanie i wyższość, niestety, coraz słabszych żartów i aluzji nad merytorycznymi rozmowami, sprawia, że Wojewódzki, z dziennikarza z dorobkiem staje się, jak określa go wielu krytyków jego osoby, naczelnym błaznem.

Kuba-Wojewodzki-Tabela

 

WordPorn